niedziela, 15 stycznia 2017

O tym, dlaczego mnie nie było i jakie mam blogowe plany na 2017

Włosy, których już nie ma i czapka zrobiona przez Najlepszą Babcię Na Świecie
Kilka miesięcy temu prawie zniknęłam z sieci. Wiedziałam, że potrzebuję przerwy od wirtualnego świata, ale nawet ja nie spodziewałam się, że będzie ona trwała tak długo. Mimo że już kilka lat jestem aktywna na różnych portalach społecznościowych, gdzie pokazuję część mojej codzienności, sprawy bardzo prywatne zawsze wolałam trzymać dla siebie. Niektórymi rzeczami od czasu do czasu się dzieliłam, czasem nawet było to dla mnie bardzo pomocne (wasze komentarze i maile, które otrzymałam po opublikowaniu wpisu Wciąż nie wierzę, że już jej nie ma, znaczyły dla mnie bardzo wiele – dziękuję), jednak miałam dość wyraźnie określoną granicę, której starałam się nie przekraczać. Kiedy więc w moim życiu działo się źle, powoli traciłam ochotę na publikowanie czegokolwiek gdziekolwiek, zamknęłam się w sobie i jakoś tak naturalnie stąd zniknęłam.

środa, 2 listopada 2016

O jednej z najważniejszych i najtrudniejszych książek – Lisa Genova „Motyl”

Motyl to jedna z najpiękniejszych i najbardziej poruszających książek ostatnich lat” – napisał wydawca na okładce. „Jednocześnie piękna i przerażająca. Poruszający, niezwykle żywy obraz życia z chorobą Alzheimera, który pozostaje w pamięci na długo”. Nie są to puste słowa. Połowę lektury Motyla przepłakałam, a w przerwach w czytaniu nie mogłam oderwać się od przemyśleń związanych z książką. I choć mój egzemplarz był wypożyczony z biblioteki, więc nie będę widzieć tego tytułu na swojej półce, na pewno pozostanie w mojej pamięci na długo.

wtorek, 4 października 2016

Wciąż nie wierzę, że już jej nie ma

Ok. 1950.

To nie będzie wpis o kosmetykach, ulubionych miejscówkach ani przeczytanych książkach. Jeśli po to tu zajrzeliście, proszę, wróćcie za miesiąc. Potrzebuję tego października, żeby jakoś sobie wszystko poukładać w głowie i chcę wykorzystać do tego między innymi bloga.

Kilka tygodni temu nadszedł pierwszy koniec na zawsze.

piątek, 12 sierpnia 2016

CHARLOTTE CHLEB I WINO – KAWIARNIA DLA FREELANCERA

Zdjęcia do tego wpisu leżały na pulpicie mojego komputera od roku, ale jakoś nigdy nie było odpowiedniego momentu, żeby się nimi zająć. W końcu stwierdziłam, że trwa to już zdecydowanie za długo i że najlepsze, co mogę zrobić, to zapakować laptopa, pójść do Charlotte i napisać o tym miejscu, po prostu w nim siedząc. Tak też zrobiłam – wstałam dziś o 6 rano, na miejscu byłam wkrótce po otwarciu, zamówiłam ulubione śniadanie, a teraz popijam kawę i piszę te słowa. (Aktualizacja: i tak publikuję ten wpis miesiąc później znad morza, eh).

Charlotte Chleb i Wino to trzecie miejsce, które postanowiłam opisać w serii Kawiarnia dla freelancera / Moje mobilne biuro. Jest to też miejsce, które odkryłam najwcześniej. Pamiętam, że kiedy zaczynała się ubiegłoroczna wiosna, moja przyjaciółka akurat kończyła pisanie pracy magisterskiej i nie mogła już wytrzymać w domu, więc zaproponowała mi wspólne wyjście: ona miała w końcu zamknąć ostatni rozdział, a moim zadaniem było siedzenie obok, motywowanie, nieprzeszkadzanie i zajmowanie się swoimi sprawami. W ten właśnie sposób polubiłam pracę na mieście. Okazało się, że to właśnie w kawiarniach jestem najbardziej skupiona i pracuję najszybciej.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

MAŁE PRZYJEMNOŚCI, KTÓRE CZYNIĄ ŻYCIE LEPSZYM

Jeśli śledzicie mnie na instagramie, z pewnością wiecie, że jestem teraz nad morzem, gdzie zajmuję się głównie czytaniem książek, chodzeniem na długie spacery po plaży i rozmyślaniem o życiu. Wczoraj na przykład, kiedy siedziałam na piasku, obserwując cudowny zachód słońca i niebo przybierające przedziwne barwy, zastanawiałam się, jakie są te moje małe przyjemności, dzięki którym jestem szczęśliwsza. W trakcie ostatnich kilkunastu miesięcy, kiedy zainspirowana ideami minimalizmu i slow life starałam się żyć bardziej świadomie, próbowałam częściej skupiać się na tych drobnych rzeczach, sprawiających, że nawet pod koniec całkiem zwyczajnego dnia potrafiłam przypomnieć sobie dobre chwile. Chcę się z wami podzielić moją listą małych przyjemności, ale przede wszystkim jestem bardzo ciekawa, jakie są te wasze! Podzielcie się nimi w komentarzach – na pewno zainspirują nie tylko mnie, ale też innych czytelników.

sobota, 16 lipca 2016

PODKŁAD W KOMPAKCIE SPF 25 – MINIMALISTYCZNY MAKIJAŻ NA LATO

Temperatury w Polsce chwilowo trochę się uspokoiły. Przeszła już pierwsza fala upałów, które sprawiały, że wiele osób marzyło jedynie o zaszyciu się w jakimś przytulnym miejscu z klimatyzacją. Piszę do was te słowa, leżąc na kocu w parku. Jest idealnie, dwadzieścia kilka stopni, lekki wiatr, słońce schowane za pojedynczymi chmurkami. Na oczach mam niebieskie kreski zrobione eyelinerem, a na twarzy warstwę filtra SPF 50+ i mineralny podkład w kompakcie La Roche-Posay SPF 25. Ten ostatni to nowość w mojej kosmetyczce, testowana przeze mnie alternatywa dla tradycyjnego fluidu.

czwartek, 7 lipca 2016

SWEET LIFE CAFE & BAKERY – KAWIARNIA DLA FREELANCERA

Kiedy zaczynasz pracować z domu, początkowo widzisz same plusy. Zaplanowałeś, że będziesz zaczynać pracę o 8? Śmiało możesz ustawić budzik na 7.55. Nie tracisz czasu na dojazdy i szybko odkrywasz, że nie musisz nawet wychodzić z łóżka ani zdejmować piżamy. Po co, skoro i tak nikt na ciebie nie będzie patrzył. Drzemka w ciągu dnia? Świetny pomysł! Trzygodzinna przerwa na zakupy, gotowanie obiadu i jedzenie go przy odcinku ulubionego serialu? Kto by tak nie chciał!

Z moich rozmów ze znajomymi pracującymi z domu wynika, że taki stan trwa zazwyczaj kilka tygodni, czasem kilka miesięcy. Zwykle po tym czasie przychodzi moment, w którym freelancer zaczyna się czuć tak sobie i postanawia nadać swojemu dniu przynajmniej jako taki kształt. Pomaga wyrobienie nawyku ubierania się (przynajmniej w ładny dres), ustalenie konkretnych ram czasowych pracy, a czasem po prostu wyjście na chwilę z domu. Ja nie jestem co prawda typowym freelancerem, ale przyznaję, że uwielbiam pracować w kawiarniach. To właśnie w nich przychodzą mi do głowy najlepsze pomysły, jestem najbardziej skupiona i pracuję najszybciej. W zeszłym roku, zainspirowana Iloną Patro i jej cyklem Moje Mobilne Biuro, postanowiłam rozpocząć na blogu serię wpisów opisujących moje ulubione miejsca do pracy na mieście (koniecznie przeczytajcie o WESOŁA CAFE, miejscu z najlepszą kawą w Krakowie!). Dziś wracam z opisem kolejnej kawiarni, w której freelancerzy z laptopami są mile widziani.