wtorek, 27 stycznia 2015

2015 ROKIEM SPEŁNIANIA MARZEŃ

Na mojej liście rzeczy, które koniecznie muszę w życiu zrobić, od lat wysoką pozycję zajmował punkt dotyczący wieży Eiffela. W Paryżu byłam nie raz i oczywiście ten główny punkt miasta widziałam wielokrotnie, ale nigdy nie udało mi się wyjechać na sam szczyt. Co tam, nigdy nawet nie znalazłam się na pierwszym poziomie. Zawsze coś stawało mi na drodze - za pierwszym razem, czyli wtedy, kiedy bez pamięci zakochałam się w Paryżu, szkolna wycieczka po prostu nie uwzględniła tego w planie. Kilka lat później przyjechałam do Francji na trochę dłużej, ale wtedy wizyty w stolicy były szybkie i po prostu nie było czasu. Z kolei ostatnio, podczas mojej wycieczki urodzinowej w 2011, wieża była zamknięta z powodu złej pogody. Kiedy w pierwszych dniach stycznia spisywałam sobie rzeczy, które chciałabym zrobić w tym roku, w pewnym momencie zatrzymałam się przy jednym z zapisanych punktów. A potem postanowiłam działać. Chwila szperania w wyszukiwarkach lotów i hoteli i już - bilety miałam kupione. Obiecałam sobie, że 2015 będzie rokiem spełniania marzeń, a jednym z pierwszych będzie zrobienie tego, co od lat siedziało mi w głowie - cel: dostać się na sam szczyt wieży Eiffela. I choć naprawdę bardzo się cieszę na tę wycieczkę, to wcale nie jest najlepsza rzecz, jaka mnie w tym roku czeka!

piątek, 23 stycznia 2015

Invisibobble - gumki, które zmieniły moje (włosowe) życie

Lubię mieć związane włosy - to praktyczne, wygodne i często jedyne możliwe wyjście w przypadku bad hair day. Niskie warkocze są właściwie bezproblemowe, bo w najgorszym wypadku po prostu zsunie nam się z nich gumka. Gorzej jest z wysokimi kucykami czy kokami - wyglądają super, ale mnie niestety zawsze po jakimś czasie zaczyna boleć od nich głowa. O Invisibobble słyszałam dużo dobrego już od wielu miesięcy, jednak 15 zł za trzy gumki wydawało mi się ceną z kosmosu, więc długo nie mogłam się zdecydować na wrzucenie ich do koszyka. W końcu jednak postanowiłam zaryzykować i - uwaga uwaga, będzie wyznanie - KOCHAM JE prawie tak bardzo jak mojego nowego MacBooka.

wtorek, 20 stycznia 2015

MacBook Air - spontanicznie kupiona nowa zabawka

Jeśli miałabym opisać siebie w kilku zdaniach, jedno z nich musiałoby dotyczyć mojego braku umiejętności podejmowania decyzji. Najgorzej jest w restauracjach, gdzie zwykle kilka razy proszę kelnera o więcej czasu do namysłu. Ale tak naprawdę najgorzej jest z podejmowaniem ważnych, "drogich" decyzji. Tutaj popadam ze skrajności w skrajność - albo mówię sobie, że raz się żyje, i od razu decyduję się na zakup jakiejś rzeczy (rzadko) lub biletów lotniczych (częściej), albo zostawiam decyzję na bliżej-nieokreślone-później i ostatecznie robię wszystko, żeby decyzji nie podjąć w ogóle. Tyczy się to zwłaszcza tematów, na których się nie znam, a technologiczne urządzenia do takich właśnie należą.

czwartek, 15 stycznia 2015

Blogowe życie toczy się w Warszawie

Zacznijmy od tego, że te zdjęcia powyżej podobają mi się tak bardzo, że musiałam je dać na zajawkę wpisu, choć jeszcze nawet nie do końca wiadomo, o czym on jest. Jaram się jak głupia, bo to chyba moje pierwsze zdjęcia w życiu wykonane przez profesjonalnego fotografa. Pan z aparatem zrobił je, kiedy pierwszy raz w życiu malowała mnie makijażystka. A to wszystko - oczywiście - musiało dziać się w Warszawie, mieście prawie wszystkich najważniejszych blogowych wydarzeń, z którym mam tak trudną, coraz bardziej intensywną relację. I tym razem oczywiście wszystko musiało odbywać się właśnie tu, a tym wszystkim była premiera nowego tuszu Rimmel Winder'full Extreme Black.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

14 najlepszych kosmetyków 2014 roku

Jak na początek nowego roku przystało, blogi zalała fala różnego rodzaju podsumowań. Osobiście nie mam nic przeciwko temu - lubię czytać takie teksty, również te bardziej osobiste. Sama z chęcią przedstawię wam kosmetyki, które w ubiegłym roku wygrały wszystko i były nieodłącznym elementem mojej kosmetyczki. Na prywatne podsumowania się jednak nie zanosi. Nie ukrywam, że 2014, a zwłaszcza jego druga połowa, to był dla mnie bardzo ciężki czas i po prostu do niektórych momentów nie chcę wracać. Uważni obserwatorzy mojego bloga pewnie zauważyli, że fotograficzne podsumowania kolejnych miesięcy urwały się we wrześniu, a powodem tego było właśnie to, że z jednej strony nie chciałam wyciągać prywatnych spraw na wierzch, a z drugiej nie potrafiłabym podsumować miesiąca w samych szczęśliwych chwilach utrwalonych na instagramie, bez poczucia, że wygląda to bardzo nieprawdziwie. Jedno jest pewne - 2014 nauczył mnie więcej niż inne lata i tego nikt mi nie odbierze. I choć złe wydarzenia w moim życiu w ogromnej większości były losowe, czyli po prostu nie miałam na nie żadnego wpływu, zrobię, co będę mogła, żeby 2015 był rokiem dobrych chwil i doceniania każdego szczęśliwego momentu. Kiedyś już chyba wspominałam - tak, wiem, to głupie - że w moim życiu nieparzyste lata są lepsze. Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć, ale większość złych rzeczy działa się właśnie w parzystych latach, czyli 2014, 2012, 2010, 2008 itd., i na odwrót - najlepsze rzeczy spotykały mnie w tych pozostałych, zaczynając oczywiście od cudownego 1989, czyli roku moich narodzin, przez 2011, w którym założyłam tego bloga :) Dobra, rozgadałam się, a przecież głównym tematem tego wpisu miały być kosmetyki. Zobaczcie więc, które produkty sprawdziły się u mnie najlepiej i do których będę jeszcze wielokrotnie wracać.

wtorek, 6 stycznia 2015

Najpopularniejsze polskie blogi kosmetyczne 2015

Nareszcie jest! Po kilku dniach pracy mogę już przedstawić wam ranking najpopularniejszych polskich blogów kosmetycznych w nieco odświeżonej odsłonie. To już siódma edycja listy i jak zawsze mam nadzieję, że przyda się ona zwłaszcza tym, którzy dopiero zaczynają obserwować blogi o tej tematyce i nie wiedzą, od czego zacząć. Wiem też, że z tego spisu korzystają  czasem osoby planujące działania marketingowe w internecie i mam nadzieję, że ułatwia im ona pracę. Kosmetyczna blogosfera w ciągu ostatnich lat tak bardzo się rozrosła, że na początku ciężko ją ogarnąć. Tutaj przedstawiam wam ponad 150 adresów, i choć ta liczba i tak robi wrażenie, wiedzcie, że zostały one wybrane spośród kilku tysięcy blogów poruszających tematykę urody i kosmetyków. Plus jest taki, że dzięki różnorodności na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.


sobota, 27 grudnia 2014

Wyprzedażowe szaleństwo 2014

Ruszyły wyprzedaże. I jeśli tak jak ja wpadliście na pomysł, żeby wybrać się dzisiaj do galerii, pewnie (znów - tak jak ja) szybko tego pożałowaliście. Jakoś nie skojarzyłam, że wyjątkowo 27 grudnia wypada w tym roku w sobotę i zupełnie nie byłam przygotowana na to, co zobaczyłam w sklepach. Mnie samej udało się zrobić zakupy tylko dlatego, że miałam coś do załatwienia wcześnie rano w mieście, więc w galerii byłam tuż przed otwarciem i od razu uderzyłam do mojego ulubionego Oysho (gdybym mogła, wykupiłabym połowę aktualnej kolekcji!). Kiedy pół godziny później weszłam do położonej naprzeciwko Zary, nie mogłam uwierzyć, że jest dopiero 10.30. W życiu nie widziałam tylu ludzi w tym sklepie, a kolejka do kasy już miała ze dwadzieścia osób. Dziewczyna obok mnie narzekała, że jakaś kobieta wyrwała jej z ręki upatrzony płaszcz. Zrobiłam więc w tył zwrot i zajrzałam jeszcze do Stradivariusa. Tu też było już sporo ludzi, więc chwyciłam tylko upatrzony naszyjnik i grzecznie stanęłam w ogonku przy kasie. Chwilę później jedna z klientek zaczęła robić o coś awanturę kasjerce, a ja stwierdziłam, że galeria to zdecydowanie ostatnie miejsce, w którym mam ochotę dziś przebywać. Jak dobrze, że istnieją sklepy internetowe!