czwartek, 9 lutego 2017

Czy warto zamówić dietę pudełkową – plusy i minusy jedzenia dostarczanego pod drzwi

Dieta pudełkowa to ostatnio temat bardzo na czasie. Coraz więcej osób wybiera ten sposób odżywiania i co rusz powstają nowe firmy zajmujące się tego typu cateringiem. Przez miesiąc obserwowałam dietę 3000 kcal („dla sportowców”) i trochę też ją testowałam, bo spróbowałam tylu posiłków, że wyrobiłam sobie własne zdanie na jej temat. Nie byłam jednak osobą, która tę dietę zamówiła (i za nią płaciła ;)), więc będzie to łączona opinia: moja (obserwatora) i właściwego konsumenta. Przedstawię wam plusy i minusy takiego rozwiązania i napiszę, czy w ogóle warto się w to bawić.

środa, 1 lutego 2017

O 10 najlepszych kosmetykach CATRICE i essence

Chociaż nie śledzę już tak jak kiedyś wszystkich zmian w asortymencie CATRICE i essence, ani nie testuję tylu nowych produktów, wciąż to właśnie te dwie marki należą do moich ulubionych. W codziennym makijażu zawsze używam co najmniej jednego, a zwykle nawet kilku ich produktów. Dziś zebrałam moje TOP 10 – wiele z nich jest już wielkimi kosmetycznymi hitami, inne pojawiły się w sprzedaży dopiero kilka miesięcy temu.

niedziela, 15 stycznia 2017

O tym, dlaczego mnie nie było i jakie mam blogowe plany na 2017

Włosy, których już nie ma i czapka zrobiona przez Najlepszą Babcię Na Świecie
Kilka miesięcy temu prawie zniknęłam z sieci. Wiedziałam, że potrzebuję przerwy od wirtualnego świata, ale nawet ja nie spodziewałam się, że będzie ona trwała tak długo. Mimo że już kilka lat jestem aktywna na różnych portalach społecznościowych, gdzie pokazuję część mojej codzienności, sprawy bardzo prywatne zawsze wolałam trzymać dla siebie. Niektórymi rzeczami od czasu do czasu się dzieliłam, czasem nawet było to dla mnie bardzo pomocne (wasze komentarze i maile, które otrzymałam po opublikowaniu wpisu Wciąż nie wierzę, że już jej nie ma, znaczyły dla mnie bardzo wiele – dziękuję), jednak miałam dość wyraźnie określoną granicę, której starałam się nie przekraczać. Kiedy więc w moim życiu działo się źle, powoli traciłam ochotę na publikowanie czegokolwiek gdziekolwiek, zamknęłam się w sobie i jakoś tak naturalnie stąd zniknęłam.

środa, 2 listopada 2016

O jednej z najważniejszych i najtrudniejszych książek – Lisa Genova „Motyl”

Motyl to jedna z najpiękniejszych i najbardziej poruszających książek ostatnich lat” – napisał wydawca na okładce. „Jednocześnie piękna i przerażająca. Poruszający, niezwykle żywy obraz życia z chorobą Alzheimera, który pozostaje w pamięci na długo”. Nie są to puste słowa. Połowę lektury Motyla przepłakałam, a w przerwach w czytaniu nie mogłam oderwać się od przemyśleń związanych z książką. I choć mój egzemplarz był wypożyczony z biblioteki, więc nie będę widzieć tego tytułu na swojej półce, na pewno pozostanie w mojej pamięci na długo.

wtorek, 4 października 2016

Wciąż nie wierzę, że już jej nie ma

Ok. 1950.

To nie będzie wpis o kosmetykach, ulubionych miejscówkach ani przeczytanych książkach. Jeśli po to tu zajrzeliście, proszę, wróćcie za miesiąc. Potrzebuję tego października, żeby jakoś sobie wszystko poukładać w głowie i chcę wykorzystać do tego między innymi bloga.

Kilka tygodni temu nadszedł pierwszy koniec na zawsze.

piątek, 12 sierpnia 2016

CHARLOTTE CHLEB I WINO – KAWIARNIA DLA FREELANCERA

Zdjęcia do tego wpisu leżały na pulpicie mojego komputera od roku, ale jakoś nigdy nie było odpowiedniego momentu, żeby się nimi zająć. W końcu stwierdziłam, że trwa to już zdecydowanie za długo i że najlepsze, co mogę zrobić, to zapakować laptopa, pójść do Charlotte i napisać o tym miejscu, po prostu w nim siedząc. Tak też zrobiłam – wstałam dziś o 6 rano, na miejscu byłam wkrótce po otwarciu, zamówiłam ulubione śniadanie, a teraz popijam kawę i piszę te słowa. (Aktualizacja: i tak publikuję ten wpis miesiąc później znad morza, eh).

Charlotte Chleb i Wino to trzecie miejsce, które postanowiłam opisać w serii Kawiarnia dla freelancera / Moje mobilne biuro. Jest to też miejsce, które odkryłam najwcześniej. Pamiętam, że kiedy zaczynała się ubiegłoroczna wiosna, moja przyjaciółka akurat kończyła pisanie pracy magisterskiej i nie mogła już wytrzymać w domu, więc zaproponowała mi wspólne wyjście: ona miała w końcu zamknąć ostatni rozdział, a moim zadaniem było siedzenie obok, motywowanie, nieprzeszkadzanie i zajmowanie się swoimi sprawami. W ten właśnie sposób polubiłam pracę na mieście. Okazało się, że to właśnie w kawiarniach jestem najbardziej skupiona i pracuję najszybciej.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

MAŁE PRZYJEMNOŚCI, KTÓRE CZYNIĄ ŻYCIE LEPSZYM

Jeśli śledzicie mnie na instagramie, z pewnością wiecie, że jestem teraz nad morzem, gdzie zajmuję się głównie czytaniem książek, chodzeniem na długie spacery po plaży i rozmyślaniem o życiu. Wczoraj na przykład, kiedy siedziałam na piasku, obserwując cudowny zachód słońca i niebo przybierające przedziwne barwy, zastanawiałam się, jakie są te moje małe przyjemności, dzięki którym jestem szczęśliwsza. W trakcie ostatnich kilkunastu miesięcy, kiedy zainspirowana ideami minimalizmu i slow life starałam się żyć bardziej świadomie, próbowałam częściej skupiać się na tych drobnych rzeczach, sprawiających, że nawet pod koniec całkiem zwyczajnego dnia potrafiłam przypomnieć sobie dobre chwile. Chcę się z wami podzielić moją listą małych przyjemności, ale przede wszystkim jestem bardzo ciekawa, jakie są te wasze! Podzielcie się nimi w komentarzach – na pewno zainspirują nie tylko mnie, ale też innych czytelników.