poniedziałek, 1 września 2014

Sierpień 2014 w zdjęciach

Sierpień był cudownym miesiącem - zdecydowanie najluźniejszym i najbardziej leniwym w tym roku. Dwa tygodnie spędziłam nad morzem, w jednym z moich ulubionych miejsc wszech czasów (więcej o tym pisałam w notce Jedna chwila czystego szczęścia). 


Od jakiegoś czasu czułam, że muszę się na chwilę wyrwać z Krakowa, i miałam rację - kilkanaście dni spędzonych daleko od domu sprawiło, że całkowicie się wyluzowałam i jestem teraz gotowa na przetrwanie zimy. Jesień darzę umiarkowaną sympatią, ale zima nie działa na mnie zbyt dobrze, więc po prostu poczekam do wiosny i znów będzie super. Na razie akumulatory mam naładowane do pełna i codziennie rano, popijając kawę, staram się dobrze zaplanować swój dzień. Te poranki to chyba moja ulubiona część każdego dnia.

piątek, 29 sierpnia 2014

Znalazłam świetną drogerię + alergia na maść z wit. A

Wybrałam się wczoraj na kosmetyczne zakupy. Nie byłam na takich już od dawna, bo od początku roku staram się omijać drogerie szerokim łukiem i skupiać się na zużywaniu tego, co mam. Tym razem jednak chęć przetestowania kilku produktów zwyciężyła, więc pojechałam do centrum Krakowa i odwiedziłam Pigment na ul. Długiej. Słyszałam już o tym sklepie wiele dobrego, ale zobaczenie na własne oczy półek wypełnionych całą masą chwalonych na blogach, ale niedostępnych szerzej produktów i tak było zaskakujące. Starałam się nie szaleć, jednak wiem, że na pewno wkrótce tam wrócę.

W moim koszyku jako pierwsze znalazły się dwa produkty ze słynnej już w całym internecie serii Ziaja liście manuka. Z każdej strony byłam bombardowana dobrymi, bardzo dobrymi lub świetnymi recenzjami tych kosmetyków, więc w końcu stwierdziłam, że muszę je sama wypróbować. Już od jakiegoś czasu planowałam kupienie kremu z kwasami i myślę, że Ziaja zawierająca 3% kwasu migdałowego będzie dobra na początek. Na pewno za kilka miesięcy dam znać, jak te produkty wpłynęły na stan mojej cery.

Testuję teraz nową lokówkę (wpis na jej temat pojawi się w ciągu najbliższych tygodni) i potrzebowałam jakiegoś produktu termoochronnego, który zabezpieczyłby moje włosy. Przeszukałam internet wzdłuż i wszerz i zdecydowałam się wypróbować bardzo chwalone serum firmy Marion. Nie widziałam kosmetyków tej firmy w dużych sieciach drogerii, więc nie byłam pewna, czy łatwo je znajdę, ale w Pigmencie oczywiście były. Po szybkim przejrzeniu KWC w telefonie wzięłam  też odżywkę w sprayu, ponieważ wkrótce skończy się mój eliksir Green Pharmacy i będę potrzebowała czegoś, co pomoże mi rozczesać włosy po myciu.

Po wyjściu z drogerii wstąpiłam jeszcze do apteki po maść z witaminą A. Mam ostatnio problem z pękającymi ustami, więc pomyślałam, że może ona mi pomoże, w końcu na kilku blogach czytałam, że działa cuda w takich sytuacjach. Nie wiem, jak to możliwe, bo raczej nie mam skłonności do alergii, ale kiedy wieczorem spojrzałam w lustro, moje wargi wyglądały, jakbym po pijaku sobie coś w nie wstrzyknęła - były bardzo spuchnięte i powoli traciłam w nich czucie. Minęło mi to dopiero dziś nad ranem. Czy komuś poza mną coś takiego się przydarzyło?

Krakowiankom jeszcze raz polecam drogerię Pigment na ul. Długiej przy Nowym Kleparzu - jeśli szukacie jakiegoś kosmetyku, którego nie ma nigdzie indziej, jest duża szansa, że znajdziecie go właśnie tam.

Zapraszam do śledzenia mnie w mediach społecznościowych: facebook | instagram | bloglovin

wtorek, 26 sierpnia 2014

Kosmetyczni ulubieńcy, o których jeszcze nie wspominałam

Nie publikuję na blogu comiesięcznych zestawień ulubionych kosmetyków, dlatego od czasu do czasu zdarza mi się zapomnieć o pokazaniu na blogu naprawdę dobrych produktów. Czas to zmienić! W mojej pielęgnacji znajdują się obecnie cztery kosmetyki, które wyjątkowo dobrze się u mnie spisują. Żadnego z nich nie miałam ze sobą podczas dwutygodniowych wakacji nad morzem i z prawdziwą przyjemnością zaczęłam używać ich na nowo po powrocie.

Pierwszym jest masło do ciała Green Pharmacy z drzewem herbacianym i zieloną glinką. Wygrzebałam je jakiś czas temu z zapasów i postanowiłam w końcu zużyć. Nie sądziłam, że będzie to takie łatwe! Kończy się w rekordowym tempie, bo od pierwszego użycia niezwykle je polubiłam. Jestem zauroczona zapachem - rzeczywiście czuć tu zieloną herbatę i coś jeszcze, czego nie potrafię zidentyfikować. Świetnie odżywia skórę i mimo gęstej konsystencji wchłania się, nie pozostawiając lepkiej powłoczki, więc dobrze spisywało się latem. Produktu zostało mi już tylko na kilka użyć i jestem pewna, że jeszcze do niego wrócę.

sobota, 23 sierpnia 2014

Co jest w mojej torebce (wersja mini)

Zastanawiając się, o czym mogłabym napisać, nie mając dostępu do większości moich kosmetyków, przypomniałam sobie tag, który kilka lat temu był bardzo popularny w blogosferze - chodzi oczywiście o „co jest w mojej torebce”. Powstało już tysiące postów i filmików o takim tytule, więc pomyślałam, że mój wpis na pewno wiele wniesie do tematu :) Tak na serio, to aktualna zawartość mojej torebki rzeczywiście jest ciekawa (no dobra, dla mnie), bo gdybym zdjęcia robiła jeszcze rok czy dwa lata temu, zobaczylibyście torbę wypchaną po brzegi najróżniejszymi rzeczami. Na uczelnię w końcu trzeba było zabrać ze sobą zeszyty, książki, jedzenie, picie, a czasem nawet – o zgrozo – laptopa, więc siłą rzeczy noszenie ze sobą małej torebki w ogóle nie wchodziło w grę. Oczywiście wciąż od czasu do czasu sięgam po coś większego (i nawet planuję zakup pięknej torby od Dzikiego Józefa), ale tylko wtedy, kiedy rzeczywiście muszę zabrać ze sobą więcej rzeczy.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Metamorfoza smartfona i porządki w aplikacjach

Smartfony to świetna rzecz. Bez mojego telefonu właściwie się nie ruszam – służy mi do kontaktu ze światem, wyszukiwania informacji w internecie, a także jako aparat, latarka, notatnik i mnóstwo innych rzeczy. Nad takim wielofunkcyjnym narzędziem łatwo stracić kontrolę i zapchać go całą masą niepotrzebnych plików i aplikacji, przez które potem ciężko się przedrzeć. Jestem pewna, że każdy z was zna to ze swojego komputera - sama od miesięcy obiecuję sobie zrobienie w nim porządków, ale ogrom bałaganu mnie przeraża. W telefonie jest na szczęście mniej miejsca do zapełnienia, ale w pewnym momencie i tak zauważyłam, że tracę czas na przedzieranie się przez dziesiątki ikonek, i stwierdziłam, że najwyższy czas coś z tym zrobić. Z pomocą przyszła mi... nowa aplikacja, dzięki której zapragnęłam, żeby mój telefon stał się przejrzysty i po prostu ładny. 
 


piątek, 15 sierpnia 2014

Nadmorski niezbędnik kosmetyczny

Mija już prawie tydzień, od kiedy bezczelnie obijam się nad morzem. Pomyślałam, że nie pokażę całej zawartości mojej wyjazdowej kosmetyczki (wiadomo, miniaturki podstawowych produktów pielęgnacyjnych + kilka do makijażu), ale skupię się na tych kosmetykach, bez których nie wyobrażam sobie dłuższego pobytu nad morzem. Są to produkty, które spakowałam do walizki w pierwszej kolejności, żeby na pewno o nich nie zapomnieć.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Essence wycofuje swoje największe buble (jesień/zima 2014)

Znacie tę sytuację, kiedy jakaś firma z sobie tylko znanych przyczyn postanawia wycofać chwalony, popularny i dobrze sprzedający się produkt? Coś jak decyzja Isany o zaprzestaniu produkowania słynnej odżywki z olejkiem babassu. Także essence zaliczyło sporo podobnych wpadek, dlatego zawsze z ciekawością czekam na informację o wycofywanych produktach. Tym razem jednak, czytając listę na ten sezon, nie mogłam wyjść z podziwu – choć raz marka postanowiła wycofać buble zamiast dobrych kosmetyków!