wtorek, 25 stycznia 2011

Swatches: Essence Black&White

Hej!

To znów ja. :) Wiem, że wiele z was czeka na tę notkę, dlatego postaram się nie rozpisywać za bardzo i dodać ją jak najszybciej. :)

Wiadomo jak to jest, najpierw nie ma żadnej limitowanki przez dwa miesiące, a potem nagle pojawiają się dwie na raz. :] Tym razem Black&White dotarło do Douglasów. Nie wiem czy jest już we wszystkich krakowskich, ale na Floriańskiej możecie nie dostać już wszystkiego co byście chciały. Swoją drogą muszę pochwalić tego Douglasa, rzadko tam bywam, ale wczoraj obsługa była nadzwyczaj miła, dostałam sporo próbek (mimo że kupowałam "tylko" Essence), jedną dodatkową do słoiczka o którą poprosiłam, a na samym końcu jeszcze nie miałam problemów z oddaniem podkładu kiedy okazało się, że wzięłam zły kolor. Także same plusy.

Na tę limitowankę czekałam trochę mniej niż na ILB, ale też mi się podobała. Nie miałam kupować aż tylu rzeczy, ale ostatecznie nawet jeśli czegoś nie potrzebuję to przynajmniej wy pooglądacie sobie swatche i może pomogę wam w podjęciu decyzji co wam się podoba a co nie. :)

Czego nie kupiłam? Sztucznych rzęs, choć się na nie czaiłam. Uważajcie, bo te z białymi kulkami na końcach mogą się szybko popsuć. W egzemplarzu, który oglądałam parę kulek już odpadło.. Kępek ostatecznie też nie wzięłam, bo pewnie nigdy bym ich nie użyła biorąc pod uwagę tempo w jakim zazwyczaj przygotowuję się na imprezy. ;) I już trochę "zaoszczędziłam", bo rzęsy kosztowały 10,99 zł. Tradycyjnie ominęłam szerokim łukiem naklejki na paznokcie, których sam pomysł jest dla mnie niewypałem. I pilniczek, bo.. pilniczek jaki jest każdy widzi, a ja nie potrzebuję kolejnego. ;)

Moje zakupy.

Ponownie dołączona była ulotka z opisem limitowanki.



Zacznijmy od cieni.
Dostępne są dwa odcienie:  01 Black Out i 02 White Hype. Cienie mają po 3,5g, zostały wyprodukowane w Polsce i są ważne 24 miesiące od otwarcia. Kosztują 6,99 zł.


Tutaj swatche na sucho na bazie. 
Cienie są naprawdę fajne. Jest to jedyna rzecz w tej kolekcji do której są testery, więc same możecie je wypróbować. Ja wcale nie miałam zamiaru ich kupować, ale urzekła mnie konsystencja - są miękkie, satynowe, świetnie się rozprowadzają i cieniują. 

Zrobiłam porównanie białego cienia z matowym My Secret. Jak widać White Hype jest bardziej rozświetlaczem niż stricte białym cieniem. Nie ma drobinek, ale jest bardzo perłowy. Świetnie nadaje się pod łuk brwiowy. Jeśli chcemy uzyskać jednak mocny biały kolor na powiece zdecydowanie lepszy będzie MS, zwłaszcza jeśli pod spód nałożymy jakąś jasną kredkę jumbo.

Czarny cień porównałam z czarnym matem MS. Black Out jest zdecydowanie mniej tępy, łatwiej go nakładać i cieniować, ale też łatwiej przy cieniowaniu stracić tę głęboką czerń. Mat MS jest też mimo wszystko ciemniejszy. Oba nie mają żadnych drobinek, ale BO jest satynowy, zaś MS to jak wiadomo typowy mat.


Kolejny produkt to podwójna kredka do oczu.
Ma 2g, a więc jest malutka - szkoda! Została wyprodukowana w - uwaga uwaga - Argentynie. ;] Jest ważna 24 miesiące od otwarcia. Kosztuje 8,99 zł.

Kredka jest po prostu cudowna. Od samego początku gdy tylko zobaczyłam produkty wchodzące w skład limitowanki wiedziałam, że będzie moja. Jest bardzo miękka, idealnie się rozprowadza. Pierwszy raz od lat użyłam czarnej kredki na linię wodną. Nie wiem czy to przez to, że noszę soczewki i moje oczy bardziej łzawią, ale wszystkie inne kredki zmywały mi się po pięciu minutach, więc w końcu przestałam się w ogóle w to bawić. Nie wiem ile wytrzymuje ta, ale wczoraj wieczorem nałożyłam ją na próbę i utrzymała się aż do momentu w którym musiałam ją zmyć, bo szłam spać. Jasna strona świetnie nadaje się do rozświetlania wewnętrznego kącika oka.


Kredka bardzo dobrze nadaje się też jako baza pod cienie. Wydobywa z nich głębię koloru.


A teraz szybki makijaż wykonany cieniami i podwójną kredką.


Kredki do ust.
Dostępne w kolorze czarnym i białym. Mają po 2,5g, zostały wyprodukowane w Niemczech i są ważne 36 miesięcy od otwarcia. Kosztuje 6,99 zł.

 
 Obie są kremowe, ale konsystencja czarnej jest trochę bardziej... lepka?

 
Biała kredka jest dość fajna, łatwo rozprowadza się na ustach, nie zbiera w załamaniach. Myślałam, że będzie podobna do jasnego balsamu z ILB, ale jednak nie. Jest zdecydowanie perłowa i dość gęsta, a balsam jest bardziej neutralny, ale ma drobinki.


Myślę, że można jej spokojnie używać jako rozświetlacza na kości policzkowe lub pod łuk brwiowy. Efekt jest całkiem fajny, ale czy wam będzie chciało się w to bawić? Mnie raczej nie, zwłaszcza biorąc pod uwagę ilość posiadanych przeze mnie rozświetlaczy w kamieniu, które przecież kiedyś też trzeba używać. Ale na jakieś wyjazdy to fajne wyjście, takie 3 w 1.

 
Bardzo ciężko było mi nałożyć i zrobić zdjęcia czarnej kredki. Tutaj jest nałożona bardzo cienką warstwą, ale jak dla mnie to maksimum jeśli chciałoby się ją nosić samą. 

 
Nałożona w większej ilości zbiera się w załamaniach, maże się, zostawia jakieś dziwne grudki i wygląda po prostu jakbym się czymś ubrudziła. Prawdopodobnie nie pomalowałabym się tak nawet idąc na koncert Marylina Mansona. Może jak kiedyś będę się przebierać na halloween za satanistę to pomyślę.

Myślałam, żeby używać jej w celu podbicia koloru szminek i w tym celu jako tako się sprawdza, ale nakładana tylko na środkową część ust. Generalnie bez szału.


Lakiery do paznokci.
Dostępne w dwóch kolorach: 01 Black Out i 02 White Hype. Mają po 10 ml i zostały wyprodukowane w Luksemburgu. Kosztują 6,99 zł.

01 Black Out
Jego wykończenie jest cudowne. Od kiedy zobaczyłam w internecie ten satynowy efekt jaki daje na paznokciu wiedziałam, że muszę go mieć. Rozprowadza się bardzo łatwo, jedna warstwa idealnie pokrywa płytkę. Szybko zasycha.

02 White Hype
Fajny, gęsty, takie samo satynowe wykończenie. Jedna warstwa wystarcza. Myślę, że dobrze będzie się nadawał do robienia stempelków. Raczej nie nałożyłabym go samego na wszystkie paznokcie, ale na jeden, w zestawieniu z czarnym, czemu nie. ;)


Top coat.
Dostępny w jednej wersji  01 Make Me Holo. Ma 10 ml i został wyprodukowany w Luksemburgu. Kosztuje 7,99 zł.

Największe rozczarowanie tej limitowanki. Efekt holograficzny jest żaden. Tutaj nałożyłam go samego, ale nie ma to większego znaczenia, bo na innych lakierach będzie wyglądał tak samo - perłowa, niebieska poświata. I tyle. Niektórym może się podobać, ale ja oczekiwałam czegoś innego.

I na koniec jeszcze składy produktów.



To tyle. :) Limitowanka jest całkiem fajna i w większości nie żałuję zakupów.
Produkty, które według mnie trzeba mieć to: na pierwszym miejscu podwójna kredka do oczu, a także czarny lakier do paznokci. Warto też przyjrzeć się cieniom, białemu lakierowi i białej kredce do ust. 

I na koniec, ponieważ prawdopodobnie i tak wybiorę się jeszcze do Douglasa po rzeczy o które poprosiły mnie na forum dwie osoby, jeśli też chcielibyście coś z tej limitowanki a nie możecie u siebie dostać, piszcie na essencemania@interia.pl

Jak zwykle czekam na uwagi i zapraszam do obserwowania mojego bloga. :)

14 komentarzy

  1. " Prawdopodobnie nie pomalowałabym się tak nawet idąc na koncert Marylina Mansona. Może jak kiedyś będę się przebierać na halloween za satanistę to pomyślę." :DDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję upolować czarny i biały lakier oraz kredkę podwójną (chcę stosować jako bazę).
    Ale oczywiście Wrocław zacofany jak zwykle:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Czarny lakier wygląda fajnie. Za to biały kojarzy mi się z malowaniem w szkole paznokci korektorem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kosmetyki, kosmetyki, kosmetyki!!! Obserwuje!!;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładny makijaż zrobiłaś tymi cieniami:). Fajne porównania z cienami MS.
    Ja właśnie nie skusiłam się na ten holo top, ale może na innych lakierach będzie fajnie wyglądał?

    A mi z kolei ta biała kredka do ust rozprowadzała się ciężko;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny makijaż :)
    Jak zobaczyłam tą czarną kredkę na ręce nie wyglądała zachęcająco, ale na ustach jest b. ładna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podwójna kredka wygląda bardzo zachęcająco. Dziś wpadłam do mojej natury, ale mieli tam tylko ILB. Ciekawe, czy w rossmanie coś nowego się pojawiło (od nie dawna mam essence także w rosmannie jupi!) a jak nie to oblecę douglasy... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. no i niech Ci Natura płaci za promocję :D
    jutro wyruszam na łowy :)

    masz dar przekonywania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki, to akurat Douglas, ale pomysł świetny. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdroszczę cieni i podwójnej kredki :D Poczekam jeszcze trochę może wkrótce będzie kolekcja B&W. U mnie jeszcze ILB.

    Obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakbyś kiedyś natrafiła na ten czarny cień lub różowy lakier z limitowanki ILB to bym była bardzo chętna :) Mogłabym się z Tobą umówić i odebrać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Najbardziej zaluje,ze nie moglam zdobyc czarnego lakieru ale...trudno;)efekt zostawia cudny!

    OdpowiedzUsuń
  13. widze, ze nie tylko ja sie rozczarowalam tym "holo"...

    OdpowiedzUsuń
  14. nic szczególnego jak dla mnie :D

    tylko cienie White Hype wpadły mi w oko

    ładny makijaż :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Bardzo chętnie je czytam i odpowiadam na każde pytanie! Proszę, nie spamuj jednak - nie zapraszaj do siebie i nie podawaj linka do swojego bloga. Znajdę go w Twoim profilu! Dziękuję.