poniedziałek, 27 lutego 2012

Jakość Obsługi (?) w Drogeriach Natura, czyli czego NIE robi się będąc kierownikiem sklepu

Większość z was czytała już pewnie wczorajszy post na temat otwierania pełnowartościowych kosmetyków przez pracowników Natury. Bez wątpienia jest to zachowanie naganne, jednak dziś chciałabym poruszyć inną kwestię. Jedną z rzeczy, których naprawdę szczerze nie znoszę, jest pranie brudów przy klientach. Kiedy zaczynałam swoją pierwszą pracę, nikt nawet nie musiał mi tego mówić - od początku było dla mnie oczywiste, że kiedy do sklepu wchodzi ktoś z zewnątrz, nie ma miejsca na prywatne rozmowy lub omawianie jakichkolwiek nieprzyjemnych spraw ze współpracownikami.

Jeśli ktoś z was przyszedłby dziś do gdańskiej Natury, w której pracuje wspomniana w poprzednim poście osoba, mógłby podczas robienia zakupów posłuchać sobie jej żali i narzekań na całą sytuację i przy okazji usłyszeć otrzymaną przez nią od koleżanki (?) radę jak to nie powinna przejmować się tymi debilkami i w razie czego utrzymywać, że pokazywane kosmetyki to jej własne.

Rozmowa wyglądała na prywatne pogaduszki ze znajomą nie pracującą w tym  miejscu, choć oczywiście nie będę wnikać, czy to był jednak ktoś związany z Drogeriami Natura czy nie. Same odpowiedzcie sobie na pytanie, czy taka sytuacja w ogóle powinna mieć miejsce w trakcie pracy (przy klientach!). Zwłaszcza jeśli chodzi o kierownika sklepu, czyli kogoś, kto powinien swoim współpracownikom dawać dobry przykład.

Źródło: http://www.dobramarka.com.pl/files/arts2/20101011171631.jpg
Natura w ubiegłym roku otrzymała godło Jakość Obsługi - czy słusznie? To przecież nie pierwsza niemiła sytuacja związana z tą siecią i kolejny brak profesjonalizmu pokazany przez osoby tam pracujące.

Em

63 komentarze

  1. Fajnie, że o tym napisałaś. Omijam już to miejsce szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przestałam chodzić do natury dlatego, że oszukują ludzi swoimi "promocjami" i sprzedają nieświeże, macane i nie wiadomo czym skażone produkty. Ostatnie afery utwierdzają mnie w przekonaniu, że dobrze robię nie dając im na sobie zarobić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz to już jest absolutna farsa, poziom tej pani jest po prostu poza skalą ! Żenua!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oni się już sami pogrążają, zanim zacząć działać. Szkoda, że Natura jest dla niektórych jedynym miejscem, gdzie mogą kupić Essence, czy Catrice.

    OdpowiedzUsuń
  5. takie zachowanie jest naganne i powinna ponieść jakieś konsekwencje...

    OdpowiedzUsuń
  6. ja kiedys w ramach badan do pracy poszlam nawet na rozmowe kwalifikacyjna do nich:) i pytanie CZY UMIE PANI KŁAMAĆ? teraz rozumiem dokładnie i wiem dlaczego nie otrzymałam pracy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać koleżanka Pani B. wyznaje zasadę "jeżeli złapią Cię za rękę, zarzekaj się, że nie jest Twoja". Żałuję, że mnie tam nie było, bo bym odpowiednio to skomentowała - bo za debilkę się nie uważam ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Bidula.. Tak na nią naskoczyłyście, a ona bogu ducha winna.. No bo przecież chciała nam pokazać nowości, a my się czepiamy.. Nieładnie, oj nieładnie..

    A tak na poważnie.. Nie wiem jakim cudem tacy ludzie dostają się na stanowiska kierownicze..

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakość Obsługi? Przecież w wielu wypadkach jest skandaliczna- owszem zdarzają się naprawdę chętne do pomocy ekspedientki (ja mam np. taką młodą dziewczynę u siebie), ale spora część z nich jest taka, że pożal się Boże. A panie Naturzanki z "tej" Natury wykazały się wyjątkową pewnością siebie zakrawającą o głupotę

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wierzę! Po prostu skandalu ciąg dalszy a komentarza ze strony Drogerii Natury ani widu ani słychu!

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdyby nie essence i catrice, to pewnie w ogóle bym do natury nie chodziła. O ile essence mogę jeszcze dostać w douglasie, to już z catrice jest ciężej...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja pracowałam w Naturze (co prawda, rozdawałam gazetki, ale to zawsze coś) i z tego co widziałam to ZAWSZE zwracano dziewczynom uwagę na tego typu kwestię i nigdy, w moim mieście, nie widziałam, żeby ktokolwiek się tak zachowywał.

    Moim zdaniem, sprawa tej pani powinna się zakończyć zgłoszeniem tego do Natury (zabawne, że padł im formularz kontaktowy) i zwolnieniem tej pani. Robi antyreklamę całej firmie i (co gorsza) w internecie, wśród blogerek kosmetycznych, które przecież w tego typu sklepach zostawiają swoje pieniądze. Irytuje mnie do granic możliwości podejście tej pani, która jest wobec siebie bezkrytyczna i nie widzi w tym nic złego. Absolutny brak profesjonalizmu, słoma wychodzi Jej z butów.

    OdpowiedzUsuń
  13. na temat natury w moim mieście mogłabym książkę pisać...
    Pracują same kobiety starsze, nie interesujące się kompletnie kosmetykami, jakby siedziały tam na siłę, bo innej pracy nie znalazły...
    Na każde pytanie typu : gdzie mogę znaleźć... odpowiadają tylko to co widać.
    Kiedyś nawet chciałam pisać skargę, po tym, gdy źle wpisałam PIN do karty i ekspedientka zasugerowała mi, że być może ta karta jest KRADZIONA !
    Bardzo żałuję że w moim mieście nie ma rossmana i mimo, że natura jest jedną sieciową drogerią u mnie, to po tej aferze omijam ją szerokim łukiem

    OdpowiedzUsuń
  14. nie tylko w Naturze robia takie przekręty... już dwa razy nadziałam się na tusz colosal który wysechł po 2 tygodniach... i nie kupowałam go w naturze... a dziś zakupiłam właśnie w naturze dwie pomadki nivea za 9,89 zł więc uważam akurat, że to fajna promocja.. :) ale przyznać muszę, że zdecydowanie częściej kupuję w rossmanie i superpharm (która też ma oszukane promocje) :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakość Obsługi? Śmiech na sali. Myślę, że powinna tym się zająć uwaga ;)
    Pani Basia ewidentnie nie czuje, że jej się grunt pod nogami pali.
    Widać jeszcze dla wielu to jest szok, że macanie produktów to zwyczaj godny potępienia!

    OdpowiedzUsuń
  16. lol2! to sobie kobiety pogadały...jakby przeczytały kawałek swojej rozmowy to na pewno by im się "miło" zrobiło;)
    Dla mnie to jest dziwne, że one przy klientach otwierają kosmetyki i pokazują na skórze....np. eyeliner...nie mają żadnych szkoleń? nie mówią im, że takich rzeczy się nie robi?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja uważam,że należy napisać do Natury. Nie mam bloga,czytam tylko to co Wt piszecie i komentuję:) ale jeśli nikt się tego nie podejmie mogę napisać do Natury. To jest maksymalny brak profesjonalizmu. A ze swojej strony mogę wejść do tej Natury (jestem z Gdańska) i powiedzieć do chłopaka 'nie,tu nic nie kupujemy,bo tutaj sprzedają używane kosmetyki':) Może przynajmniej się komuś zrobi głupio;)

    OdpowiedzUsuń
  18. To jest tak żenujące i niedopuszczalne, że boje się iść teraz do natury bo mieszkam w Gdańsku i może to właśnie w "mojej" naturze pracuje ta baba.

    PS. Ktoś wie w której konkretnie naturze ona pracuje?

    OdpowiedzUsuń
  19. Z wszystkiego czego podczas krótkich studiów o zarządzaniu i stażu pracy się nauczyłam wynika że ta osoba powinna wylecieć że tak brzydko powiem na "zbity ryj". To, że Natura jeszcze nie zareagowała i dzisiaj ta osoba jeszcze tam pracuje i jeszcze wprowadza taką atmosferę w sklepie mi się w głowie nie mieści ale chyba mam inne rozumienie wysokiej jakości obsługi...

    OdpowiedzUsuń
  20. @Juli: Przy Jantarze we Wrzeszczu :/ Zawsze tam chodziłam, bo na Głównym limitki się szybko rozchodziły.

    OdpowiedzUsuń
  21. te ekspedientki w Naturach już chyba wszystkie tak mają, u mnie w mieście tylko kierowniczka jest miła i sympatyczna, a reszta zachowuje się tak jakby miała pretensje do klienta, że w ogóle przyszedł coś chce i im przeszkadza...

    ale nie wiem czy czytałaś u Shopping Monster, że przedstawiciele Natury odezwali się do niej w związku z tym filmikiem

    OdpowiedzUsuń
  22. dlaczego nikt nie posle tego filmiku do tych firm, ktorych kosmetyki zostaly otwarte?? niech zobacza jak ich wizerunek jest psuty przez durne sprzedawczynie...

    OdpowiedzUsuń
  23. Mój pierwszy oficjalny komentarz na Lusterku :) A zaglądam tutaj od wieków. Powiem szczerze, że ta cała sytuacja dał mi kopa, żeby wreszcie zacząc pisać na własnym blogu, zbierałam się i zbierałam... ale w takiej sytuacji trzeba zabrac głos.

    Sytuacja jest ŻENUJĄCA! oprócz otwierania kosmetyków i tych cudnych "przecen", sama Em jest poszkodowana przez DN-chodzi mi o sytuację wykorzystywania jej zdjęcia do promowania produktów.

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetnie, Natura do której miałam najbardziej po drodze. Chyba przydałby się bojkot, albo klientki masowo odwiedzające drogerię, każda wspominająca o Pani Kierownik.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie znam konkretnie tej drogerii w sensie tego konkretnego sklepu ale akurat nie dotyczy to tylko tego przypadku. Osobiście z takimi sytuacjami - komentarze tragiczne na temat Klientów między pracownikami sklepów - przy innych Klientach - spotkałam się kilka razy. W Warszawie w kilku sklepach odzieżowych słyszałam jak sprzedawczynie - bardzo młode kobiety bardzo głośno komentowały rozmiar starszej pani i jej wygląd, która właśnie wychodziła ze sklepu. Trzy razy w różnych sklepach Inglota w Wawie słyszałam takie komentarze sprzedawczyń na temat klientek, które wychodziły ze sklepu, że to głowa mała. Komentarze padały przy mnie, kiedy płaciłam przy kasie i nie dało się tego nie słyszeć. Zresztą wcale się z tym nie kryły. Teksy były wulgarne i kompletnie bez taktu. Raz zwróciłam uwagę, bo nie wytrzymałam i co? Sprzedawczynie spojrzały się tylko z wyrzutem na mnie i pogardą i nawet się nie zawstydziły a juz taki komentarz poszedł kiedy ja wyszłam ze sklepu - boję się pomyśleć. Zresztą z naganną obsługą w Inglotach spotykam się często.
    A całkiem niedawno w sklepie Wojas dwoje sprzedawców opowiadało przy mnie ostatnią imprezę. W sklepie nie było nikogo, oprócz mnie. Padały słowa na k, p, h itd. Kiedy przerwałam i poprosiłam o rozmiar buta - usłyszałam, że mam zaczekać, bo muszą dokończyć rozmowę. Dlatego czy sytuacja z opisanej Natury mnie dziwi? Nie. Dla mnie to chyba za 100 lat nic się nie zmieni w naszych sklepach bo generalnie ja często czuje się w sklepach jak natręt, ktoś kto przeszkadza panią w gatkach na temat chłopaka, tipsów czy innych plot. Poziom niektórych ekspedientek jest tragiczny. I to wieczne przewracanie oczami jak chcesz coś dopytać, wymienić, poprosić o radę czy próbkę!

    OdpowiedzUsuń
  26. nie zajrzę już chyba do tej Natury, a szkoda bo mialam po drodze z uczelni...

    OdpowiedzUsuń
  27. Hmmm za naturą nigdy nie przepadałam, po pierwsze , że mi nie po drodze, a po drugie za "najmilszą" obsługę klienta jaką tylko możemy sobie wyobrazić. Panie z drogerii mam wrażenie, że pracują tam z przymusu. Nie ukrywam czasami zaglądam tam, ale tylko dlatego, że nie ma Essence czy kosmetyków Delii w Rossmanie, więc także tam zaglądam z przymusu.

    OdpowiedzUsuń
  28. Zgadzam się z Tobą.Praca to praca,w pracy gramy pewną rolą i nakładamy pewnego rodzaju maskę.Pewne rzeczy są niedopuszczalne,między innymi pogawędki takiej treści.
    Ja miałam kiedyś taką sytuację w River Island,przyszłam pooglądać torebki.Przy stojakach stały ekspedientki i przerzucając sobie nową dostawę torebek na cały sklep krzyczały "Gdzie te BADZIEWIA ułożyć".Ktoś powie,niby nic.Ja jednak odwróciłam się na pięcie a torebkę kupiłam gdzie indziej.Jakoś odechciało mi się kupować badziewia w RI.

    OdpowiedzUsuń
  29. u mnie w miescie jak mieszkałam to obsługa była ok , w tym sklepie

    OdpowiedzUsuń
  30. Godło Jakość Obsługi dla Natury?! Hahaha, dobre sobie:D

    OdpowiedzUsuń
  31. To jest porażka... też nienawidzę kiedy ekspedientka urządza sobie pogaduszki. Sama pracowałam w sklepie i dla mnie i mojej koleżanki oraz szefowej było to jasne i nie trzeba było o tym nawet wspominać. A ten filmik o otwieraniu produktów to już całkiem porażka... W swojej Naturze na śląsku też nie raz panie ekspedientki wyprowadziły mnie z równowagi swoją chamską postawą, a przecież jako klient mam prawo zapytać jeśli czegoś nie jestem pewna. Ehh paranoja.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ręce opadają...Z dnia na dzień Natura zaskakuje Nas coraz bardziej. Ciekawa jestem co będzie jutro. W "mojej" Naturze nagminne jest komentowanie ostatnich imprez, współpracowniczek, klientek itd.. a, że niespecjalnie mam wybór jeśli chcę kupić coś z Catrice lub Essence, więc skazana jestem na wysłuchiwanie tych rozmów. Ostatnio chciałam kupić żelowy liner "Esenca"i we wszystkich 4 były paluchy,lub ubytki w produkcie. Ja nie wiem kto był głodny;), ale wydłubywanie z opakowania to już przesada.

    OdpowiedzUsuń
  33. hm jakieś 9 na 10 razy jak wchodzę do Natury podchodzi do mnie ekspedientka i pyta czy w czymś pomóc. Czasami się irytuję, czasami korzystam z pomocy, ale nie zdarzyło mi się zauważyć, by pracownice urządzały sobie pogaduszki czy olały klienta. Oczywiście nie wiem jak z otwieraniem produktów, ale same raczej pilnują by klienci dorwali tester, a nie pełnowymiarówkę. Ale ja nie mieszkam we wspomnianym Gdańsku =]

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja lubię moje panie w naturze. Są miłe, zawsze chętnie doradzą, kiedyś pani poszła na zaplecze poszukać testera szminki, bo ten przy szafie się skończył.
    Z drugiej strony zawsze jestem oburzona zachowaniem pań z innej, niesieciowej drogerii w moim mieście. Fajne rzeczy tam mają,i niektóre są dość tanie (np podkłady max factor za 45 zł, a w rossmanie za 65 ;/) więc czasem zaglądam, ale te sprzedawczynie mają zero kultury. Zawsze stoją oparte o szafę inglota, coś jedzą i plotkują o klientach, są wulgarne, przeklinają. Raz jak zwróciłam uwagę kierowniczce sklepu, to ta stwierdziła, że ma ważniejsze rzeczy do roboty od słuchania moich żalów i jak nie podoba mi się w tym sklepie to mam tam nie chodzić ;/////////////

    OdpowiedzUsuń
  35. @Afa: Poważnie ? Masakra... Poprosiłabym o numer do właściciela - bo w końcu jemu na zyskach zależy...

    Czytam wasze historie i włosy same się jeżą. Panowie z Wojasa chyba przebili wszystkie Panie z Natury.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja miałam jedną nieprzyjemną sytuację w Naturze-pani skasowała mi produkt z kobo w normalnej cenie mimo iż był na promocji-chyba z 5 zł mniej, potem mi kazała iść sprawdzić "ile on w końcu kosztuje", a gdy jej zwróciłam uwagę że mogłaby grzeczniej się zwracać bo to nie moja wina że mają bałagan w systemie to wydała mi taką drobną resztę że zbierałam to z 5 minut-wydała to delikatnie powiedziawszy-dosłownie rzuciła mi tymi miedziakami na podkładkę

    OdpowiedzUsuń
  37. O rety, Lusterko, a w której to dokładnie? Bo ja właściwie to głównie zaglądam do jednej, wrzeszczowej, i przyznam, że tam obsługa to mnie nawet zaskoczyła pozytywnie. Kierowniczka dyskutowała ze mną chyba z 15 minut i pokazywała różne produkty i przekonywała, który lepszy itd. Choć byłam zaskoczona, jak otworzyła szafkę, w której były produkty z limitki, których nie było już na półkach...

    OdpowiedzUsuń
  38. @Toldinka, przy Jantarze we Wrzeszczu.

    OdpowiedzUsuń
  39. Hm, ciekawe, bo mówimy w takim razie o tym samym. Zazwyczaj Panie są tam zupełnie bez wyrazu. A i ja zazwyczaj mam słuchawki na uszach - jak widać słusznie. Odechciało mi się tam chodzić :/ Zresztą są inne, dużo lepiej zaopatrzone.

    OdpowiedzUsuń
  40. @Toldinka: Z tym, że Pani B. jest miła i można z nią przegadać nawet 30min się z Tobą zgodzę. Niestety gdybym wiedziała co robi na zapleczu, to nie wiem czy bym tak chętnie omawiała każdy tusz/pomadkę itd. Wprawdzie raz przy mnie odkręciła lakier, ale w tym momencie oglądałam gazetkę, więc nie mogłam jej posłać zabójczego spojrzenia. Ehh naprawdę szkoda - prawdopodobnie wczoraj w dyskusji pod filmikiem pokazała jak w wieku 35lat można być niedojrzałym :(

    OdpowiedzUsuń
  41. Zabijacie mnie tymi informacjami. W głowie się nie mieści...

    OdpowiedzUsuń
  42. essence jest tez w gliwicach w Tesco Extra wiec może w innych miastach też

    OdpowiedzUsuń
  43. czyli jestem debilką
    bo mnie ta sprawa ruszyła
    stare
    sory stare babsko a mam prawo tak mówić bo mam 30 lat
    i głupie jak
    nawet nie wiem do czego to porównać
    jak taka mądra i pyskata to czemu skasowała konto

    ale że essence nic z tym nie robi
    a ona nei zamyka twarzy
    powinna skulić ogon i sie schować
    masakra
    cyrk

    OdpowiedzUsuń
  44. Masakra.... miałam okazję pracować przez miesiąc w Naturze w swoim mieście... zwolniłam się, bo atmosfera mnie wykańczała. Co prawda nie zdarzało się otwieranie produktów, za to podejście do klienta było tragiczne. A zdziwienie "koleżanek" naturzanek, kiedy z uśmiechem starałam się pomóc klientkom nie miało końca... Nie dziwię się, że już w ciągu tygodnia zdobyłam "stałe klientki", które zawsze pytały o mnie i to mnie prosiły o pomoc. Niestety miałam dość spojrzeń pełnych pogardy i zakończyłam swoją przygodę z tą pracą. Nie mam pojęcia czemu niektóre ekspedientki tak się zachowują. Może to naprawdę praca nie dla nich. W którymś z komentarzy wyżej, ktoś wypomniał, że ekspedientki urządzają sobie pogaduszki... ale z drugiej strony - co mają robić, kiedy prawie nie ma ruchu? Teraz też pracuję w sklepie tylko odzieżowym, i owszem - zdarza mi się rozmawiać z koleżankami, ale fakt faktem, kiedy wchodzi klient, a tym bardziej gdy zwraca się o pomoc czynność tą przerywamy w tempie natychmiastowym. Może nie powinnyśmy rozmawiać, ale która z Was wytrzymałaby w milczeniu osiem godzin? ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. Muszę przyznać, że jestem trochę zaskoczona. Ja nigdy nie spotkałam się, z żadnymi niemiłymi sytuacjami w Naturach z moim mieście. Dziewczyny są zawsze miłe, uśmiechnięte i skore do pomocy.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja na swoje i innych szczęście jestem osobą której dynda i powiewa jakość obsługi w jakimkolwiek sklepie. Nie obchodzi mnie czy ktoś powie mi proszę, dziękuję, dzień dobry. Wchodzę do sklepu biorę co mam brać i wychodzę. Jednocześnie nie lubię jak ktoś mi się naprasza ze swoim "czy mogę w czymś pomóc?" - przecież doskonale wiem czego szukam...U mnie w mieście w jednej z Natur też pracują takie babska, które patrzą na każdego jak na złodzieja. I jak sobie tak pomyślę to parę razy zdarzyło mi się kupić niby nowy, ale od razu stary kosmetyk kolorowy. Oczywiście moja niechęć skierowana była do firmy kosmetycznej a nie do sklepu. Szkoda gadać. Trzeba być czujnym i zwracać uwagę na stan kosmetyków podczas zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  47. Ostatnio jest jakiś wysyp braku kultury w drogeriach. Ja natrafiłam na "arcymiłą" ekspedientkę w Yves Rocher, a w Naturach otwiera się pełnowartościowe kosmetyki i psioczy przy klientach.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ehh... najgorsze jest to, że u mnie nie ma Natury a najczęściej właśnie bywam w Gdańskiej Naturze (na głównym) i w tym momencie straciłam zaufanie do drogerii w których nie bywam na tyle często żeby rozpoznać panujące tam 'normy' !
    Dla przykładu.. u mnie w Rossmanie pracuje miła Pani ale jak widzi nastolatki (bo to głównie te otwierają i wręcz nawet używają kosmetyków) to przegania je ja kury do kurnika.. i stoi przy szafach tak długo aż te wyjdą ze sklepu - i tak powinno być!

    OdpowiedzUsuń
  49. u mnie w mini sieciowej drogerii pewnego razu gdy poszlam w poszukiwaniu kleju do rzes obsluzyla mnie uczennica ktora nie za bardzo orientowala sie co gdzie jest wiec zawolala glowna ekspedientke, kolezanke wlascicielki ktora rowniez zawsze tam jest. owa pani ekspedientka rozmawiala akurat z jakas kobieta na tematy prywatne: "jak sie ma ten czy tamten, a ta juz taka dorosla, prosze pozdrowic pana janusza oh i ah". uczennica powiedziala: "pani szuka kleju do rzes". expedientka mowi: "zaraz". stala i dalej gadala ze 3 minuty z ta kobieta nie zwracajac w ogole na mnie uwagi! bylam naprawde podirytowana, mialam chec wyjsc i trzasnac drzwiami, ale powstrzymal mnie przed tym jedynie fakt, ze tylko w ewentualnych 2 sklepach moglam znalezc klej ktorego szukalam.

    natomiast pani wlascicielka tego sklepu (rowniez sprzedawczyni) nazwala mnie skompiradlem gdy oznajmilam, ze nie kupie lakieru do paznokci za 30 zl (podobal mi sie jeden lakier z isadory i zapytalam czy nie znajdzie sie jakis tanszy odpowiednik bo 30 zl za lakier to dla mnie za duzo).

    A dawniej w tym rowniez sklepie szukalam jasnego podkladu, pani wlascicielka wyjela z opakowania podklad w tubce wycisnela kropelke i roztarla sobie na reku a podklad w opakowaniu postawila na polce gotowy do sprzedazy.

    ale przyznam sie szczerze, ze mi rowniez zdarza sie otworzyc jakis kosmetyk kolorowy, oczywiscie tylko wtedy jesli nie jest obklejony zabezpieczeniem aczkolwiek paluchow w nie nie wsadzam. ale rzeczy typu kremy, balsamy, szampony itd notorycznie otwieram i wacham.wychodze z zalozenia, ze takie rzeczy szybko sie sprzedaja a przeciez nie bede kupowac kota w worku, mam prawo poznac zapach. niektore firmy powinny pomyslec nad testerami bo jak mozna kupic cienie do powiek nie dotknawszy go? a wibo nie ma zadnych testerow!

    natomiast w moim rossmannie np kredki do oczu z lovely pewnego razu wszystkie byly pootwierane bylo ich tam z 10, grafity polamane, ubrudzone a niektore kredki byly juz temperowane! a nie byly to testery bo sa to kredki z zaplombowana skuwka.

    OdpowiedzUsuń
  50. W " Naturach " w moim miescie ( Tarnów ), wszystkich trzech , jakość obsługi jest naprawdę w porządku, muszę powiedzieć, ze w ostatnich m-cach jest jeszcze lepiej. Panie mile, pomocne itd., niestety jesli chodzi o otwieranie kosmetyków, to chyba " norma ". Przemiła ekspedientka, która na moją prośbę przyniosła z zaplecza limitowankę Essence, zaproponowała, ze mogę sobie " wypróbować delikatnie " także lakiery ... Gdy podziękowałam, mówiąc, ze korzystam tylko z testerów, byla zaskoczona. Przerażające ... P.S. Ale opisany przez Ciebie przypadek to kuriozum, taka osoba nie powinna tam pracowac ... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  51. nie raz spotkalam sie z niemila obsluga w tej drogerii, chodze tam jeszcze tylko ze wzgledu na essence i catrice

    OdpowiedzUsuń
  52. Słyszałam o tym, ale nie sądziłam że to akurat w Gdańsku! szok!

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja pamiętam jak kiedyś w Naturze dwie dziewczyny pracujące tam, wzięły sobie lakier z półki (chyba Essence) i zaczęły malować sobie paznokcie. Baaaa, robiły to bez najmniejszego wstydu. Później poszły i zostawiły po sobie bałagan w tym miejscu gdzie malowały. Szczyt wszystkiego :/

    OdpowiedzUsuń
  54. Widziałam już na FB odpowiedź ze strony Natury. Zero konkretów. Szczerze? Pracowałam w takim miejscu, gdzie ludzie pisemnie składali skargi wskazując nawet imiennie na kogo... I jeszcze nikt za takie coś nie oberwał. Także myślę, że rozejdzie się po kościach...

    OdpowiedzUsuń
  55. Przecież ta kobieta sobie ciężko pracuje na dyscyplinarkę.. I koleżanka owszem. Nie powinno się obrażać klientów.
    Ja wiem z doświadczenia jak wygląda praca w handlu, ja wiem jacy potrafią być klienci, ale nigdy nikogo nie obgadywałam przy innych klientach. Czasem ludzie potrafią wyprowadzić z równowagi, ale rolą sprzedawcy jest zachować pokerową twarz. Uśmiechnąć się grzecznie, a koleżance wyżalić jak już trzeba na osobności. Bo nie oszukujmy się, emocjom trzeba dać upust, ale nie w miejscu pracy.

    OdpowiedzUsuń
  56. Szkoda gadać. Ja osobiście lubię naturę ze względu na to że u mnie w mieście tylko tam mogę dostać kosmetyki Essence, Catrice czy Kobo, ale nie lubię tam chodzić bo pracują tam wyjątkowo wredne baby. Gdy się witam rzadko która jest łaskawa mi odpowiedzieć, patrzą się na wszystkich, jakby mieli ich okraść, testerów w większości brak a po 1 nie otwieram kosmetyków nowych a po 2 nawet gdybym kupiła tak 'w ciemno' to pewnie i tak byłby on wcześniej użyty. Kiedyś oglądałam limitowankę z Essence i spadł mi jeden produkt, który nie miał szans się połamać, a ekspedientka wręcz na mnie nawrzeszczała PROSZĘ MI TO PODAĆ!! wredne babsko. Tylko jedna dziewczyna jest OK, ale z tymi wrednymi babami pewnie nie wytrzyma

    OdpowiedzUsuń
  57. @sara285 dokladnie- jak ja otworzylam kiedys tusz, ktory i tak kupilam, bo przeciez nie chodze notorycznie po sklepie i z nudow otwieram wszystko jak leci- napalilam sie na tusz, nie ma testera, otwieram, patrze, aha, szczota ok, niewybrakowana, tusz niemacany, wiec laduje u mnie w koszyku. i tez na mnie wtedy nakrzyczano, mimo, ze przeciez ekspedientka od poczatku widziala co robie...Swoja droga za kazdym razem wchodze do natury i juz od progu 'czy moge w czyms pomoc?', a po drodze do essence jeszcze z dwa razy pada to pytanie (jak mnie to wkurza...argh) a pozniej stoja, jak ciele i obserwuja, patrza, przygladaja sie, zeby przypadkiem czegos nie ukrasc- taaa masakra...

    OdpowiedzUsuń
  58. Zenada! Ja zakupow w Naturze nie robie, bo nie pasuje mi sam klimat sklepu, jak i obsluga! Widac dobra decyzja :)

    OdpowiedzUsuń
  59. To ja dziękuję za dobrą poczytkę i aktualizowanie wieści z frontu XD

    OdpowiedzUsuń
  60. W Szczecinie babeczki są ok rozbiłam ostatnio lakier do paznokci mimo tego były miłe posprzątały gdy zapytałam o pomadkę jakiej akurat nie było podały numer telefony żebym mogła zadzwonić i zapytać bo spodziewają sie dostawy dla mnie obsługa wzorowa. Może mogłabym się doczepić wiedzy na temat kosmetyków ale za taką pensje nie spodziewam się profesjonalnej wizażystki.

    OdpowiedzUsuń