czwartek, 18 lipca 2013

Starbucks, lubię cię!

Co sądzicie o kawiarniach sieciowych? Sama z chęcią wpadam do nich od czasu do czasu. Największym sentymentem darzę coffeeheaven, gdzie zaczęłam spotykać się z przyjaciółką tuż przed rozpoczęciem studiów i w ciągu ostatnich pięciu lat stało się to naszą małą tradycją. Odwołane zajęcia albo nudny wykład? Super, chodźmy na kawę! Teraz studia są już prawie skończone, a my wciąż tam wpadamy i każda z nas ma swoje ulubione napoje (tiger!). Kiedy jakiś czas temu obok otworzyli Starbucks, zaczęłyśmy odwiedzać także i to miejsce. Częściej, od kiedy w zeszłym roku moje kubki smakowe zapałały miłością do jesiennej apple crumble latte (o czym wspominałam TU). Całkiem niedawno przez jakiś czas można było zamówić z kolei potrójnie karmelowe frappuccino, które również było strzałem w dziesiątkę.

A potem wprowadzili nowość, czyli coś o nazwie Refresha. Sprzedawczyni poleciła, było w promocji, to wzięłam. I co tu dużo mówić, to było po prostu niedobre. Jakby kupić tani napój owocowy, dolać do niego wody, dorzucić dużo lodu i kilka malin. A, i jeszcze posłodzić. No i sprzedawać za dziesięć złotych. Tak to właśnie smakowało. Wyrzuciłam niedopite do kosza, trudno. Potem jednak na swoim facebookowym profilu Starbucks zaczął promować nowe pozycje w menu, więc napisałam to, co myślałam - niedobre, nie polecam.


www.facebook.com/StarbucksPolska


Wkrótce potem dostałam wiadomość od przedstawiciela Starbucks. Przykro im, że mi nie smakowało i będzie im miło zaprosić mnie wraz z osobą towarzyszącą na kawę. Wyczuwam podstęp, co jest? Tak się składa, że właśnie jestem w trakcie składania reklamacji w CCC i przez to zaczynam mieć wrogie nastawienie do wszelkich sieciówek, bo w końcu co dla nich znaczy jeden niezadowolony klient? Jak widać dla Starbucks znaczy.

Z zaproszenia żal było nie skorzystać, więc poszłam dziś ze wspomnianą wyżej przyjaciółką do kawiarni, gdzie powitał nas manager. Bardzo miły manager. Przeprowadził z nami krótką rozmowę proponując najlepsze pozycje w menu :) Ostatecznie zdecydowałyśmy się na frappuccino z syropem miętowym i sprawdzone już potrójnie karmelowe.

Manager (gdybym wcześniej pomyślała i zapytała o imię, byłoby łatwiej nie pisać o nim tak bezosobowo) sam przyniósł nam kawy, a następnie dwukrotnie upewnił się, czy nam smakują. Smakowały. Dziwnie tak czuć się osobą, której opinia naprawdę ma znaczenie. W końcu jestem tylko jednym klientem, prawda?

W ten oto sposób Starbucks stał się jedną z dwóch moich ulubionych kawowych sieciówek. Niestety, nie może być jedyną ulubioną. W Krakowie jest tylko w jednej galerii i nie ma w menu nic podobnego do mojego ulubionego tigera. Napisałabym, że dwie rzeczy mają bezkonkurencyjne - pyszną bitą śmietanę i zawsze miłą obsługę. Jednak w drugim przypadku konkurencja jest mocna - zaledwie dwa dni temu baristka z coffeeheaven specjalnie szukała zapalniczki, żebym mogła zapalić przyjaciółce urodzinową świeczkę wbitą w babeczkę :)

Tak czy inaczej, wciąż jestem zdziwiona reakcją na mój całkiem niewinny komentarz na facebooku. Oficjalnie stwierdzam więc: Starbucks, lubię cię!

Em

98 komentarzy

  1. Mnie raczej gratisowym zaproszeniem by nie ugłaskali ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy klient ma znaczenie. Mam wrażenie, że mało kto to zauważa. Miło, że Starbucks postanowił ugłaskać niezadowoloną klientkę.

    Przy okazji, co do reklamacji w CCC. Dramat. Mojej mamie odrzucili reklamację, bo rzeczoznawca stwierdził, że nie umie (!) chodzić w butach. Bezczelność do kwadratu. Zdecydowanie bardziej wolę Szajsmana :).

    OdpowiedzUsuń
  3. też zostałam dziś bardzo mile zaskoczona, zgłaszając reklamację do firmy orange nie miałam pojęcia że rozpatrzą ja pozytywnie, bo zawodzili mnie przez 10 lat ponad, a tu proszę - pani od reklamacji osobiście dzwoni i uznaje ją :D. moje zaskoczenie wielkie, a przecież tak jak mówisz jestem tylko jednym klientem :).

    kawy nie pijam bo nie lubię, zapach owszem smak - nie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem fanką sieciowych kawiarni - zdecydowanie wolę odkrywać lokalne miejsca.

    Chociaż to fakt, że jeśli w Gdańsku czy w Lublinie wypiję coś wyjątkowo pysznego, to chciałabym móc częściej czuć ten ulubiony smak. I tu sieciówki wygrywają...

    No, ale ja nie jestem kawowa, a sieciówki z herbatą chyba jeszcze nikt nie otworzył. A szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  5. @strawberry, gdyby stało się coś rzeczywiście złego (jak na przykład chamska obsługa), to mnie pewnie też nie. Ale tu chodziło tylko o smak jednego napoju, czyli coś bardzo subiektywnego. Sam fakt, że się zainteresowali moim niezadowoleniem jest warty zauważenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. @zoila, moją reklamację też odrzucili, poszłam z tym do rzecznika praw konsumenta i zobaczymy co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  7. @emka, plus dla orange :) Ja ostatnio jakoś sympatyczniej patrzę na tę firmę od kiedy zaczęła szeroko współpracować z blogerami.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Olga Cecylia, sieciówka z herbatą to świetny pomysł! Tymczasem polecam Czajownię na Kazimierzu (pewnie i tak już znasz).

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo miły gest ze strony firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To miłe z ich strony! Ja mimo wszystko nie znajduję dla siebie zbyt wiele w ich ofercie, no i poza sentymentem do CH mam ich po prostu bardziej po drodze, niż S. ;)

    No i też jestem fanką tigera :D choć orca też jest niczego sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. @Lusterko Em- bardzo dobrze zrobiłaś z tym rzecznikiem, miałam podobną sytuację ( mam wrażenie że CCC żadnej reklamacji nie rozpatruje pozytywnie) ale jako że moja mama trochę się na tym zna napisała mi takie pismo i o dziwo nagle reklamację uznali. Trzeba walczyć bo właśnie tak te sklepy się bogacą olewając klienta. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dla mnie za drogo :P Byłam tam ostatnio drugi raz w życiu, i piłam Frappuccino, które okazało się świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. @Karotka, chyba nigdy nie próbowałam orki, trzeba to zmienić! Tygrys i tak zostanie ulubieńcem :) CH w Krakowie jest na każdym kroku i to rzeczywiście ogromny plus.

    OdpowiedzUsuń
  14. @NO FASHION - NO LIFE, to jest właśnie przykład tego, jak nie traktować klienta. Chciałam oddać nieużywane buty dzień po zakupie, bo w domu zauważyłam wadę, ale się nie zgodzili, więc złożyłam reklamację. Odrzucili reklamację NIEUŻYWANYCH butów, więc naprawdę się wkurzyłam.

    OdpowiedzUsuń
  15. @luthienn, drogo i wysokokalorycznie, ale od czasu do czasu można sobie pozwolić :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No to rzeczywiście się ładnie zachowali:)

    OdpowiedzUsuń
  17. O losie, jak mi się teraz chce tego karmelowego frappucino...:)

    OdpowiedzUsuń
  18. @Toldinka, tego potrójnie karmelowego już teoretycznie nie ma w sprzedaży, ale jak poprosisz to robią o ile jeszcze mają składniki!

    OdpowiedzUsuń
  19. Dokładnie taką tradycją jest dla mnie Starbucks. Od pewnego długiego już czasu spotykam się tam regularnie z moją koleżanką, a zaczęło się to właśnie od 'nudnych wykładów, przerwy między zajęciami...' :-) uwielbiam cafe latte z syropem orzechowym albo frappucino.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Balbina Ogryzek, moja przyjaciółka chwaliła kiedyś zamówioną tam kawę z syropem orzechowym, będę musiała wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czy tylko ja jestem z tych, które za kawę uznają jedynie sypaną zrobioną w domowych warunkach? no ewentualnie w kawiarni ale bez żadnych dodatków? to jest to :)

    OdpowiedzUsuń
  22. @Anna Sikorska, ja zdecydowanie wolę tzw. napoje kawowe. Syropy, bita śmietana, dodatki - to jest to!

    OdpowiedzUsuń
  23. Vanilla Late - uwielbiam. Jedyna kawa jaką mogę wypić od początku kubka do końca ze smakiem :)

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja jakoś strasznie dawno w Starbucksie nie byłam...To frappuccino z karmelem brzmi smakowicie, może pora się tam wybrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. @Gosia, w takim razie muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  26. @kirei, tak jak napisałam wyżej, teoretycznie nie ma go już w sprzedaży, ale zwykle wystarczy poprosić!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja nie jestem wielkim kawoszem, za to kocham dobre wypieki i tu niestety coffee heaven bije Starbunia na głowę! Ale fantastycznie jest poczytać o firmach, które aż tak szanują swoich klientów :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mi Starbucks nigdy nie smakował, a Coffeheaven niedawno przestało :/

    OdpowiedzUsuń
  29. @Ly-anna, w CH najlepsze jest ciasto carmel tower :) W Starbucks tak naprawdę niewiele próbowałam, ale dziś spodobał mi się belgijski gofr - będę musiała go zamówić następnym razem.

    OdpowiedzUsuń
  30. @anne-mademoiselle, moja przyjaciółka twierdzi, że w CH smak się pogorszył od kiedy połączyli się z Costą. Ja nie wiem, smakosz kawy ze mnie żaden.

    OdpowiedzUsuń
  31. Em, a nie pomyślałaś o tym, że pisząc u nich na fb swoją opinię ze swego blogowego profilu, oni mogli sprawdzić kim Ty jesteś, ile masz czytelników oraz fakt że jako blogerka piszesz o wielu rzeczach zarówno kosmetycznych jak i mniej i potraktować zaproszenie Cię jako formę reklamy dla swojej sieci? Wiedzą że wiele osób czyta Twój blog pewnie założyli, że i o tym napiszesz... pozdrawiam Marta K.

    OdpowiedzUsuń
  32. Lusterko Em: Bardzo możliwe, że właśnie wtedy smak się pogorszył. Pamiętam, że jeszcze dwa lata temu wręcz szalałam za ich kawą. Teraz jestem w stanie (bez narzekania) wypić tylko mango delight.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja CH nie lubię, dla mnie ta kawa smakuje identycznie jak taka, którą zrobię w domu - dziesięć razy taniej :-) za to Starbucksa kocham całym sercem, a ich zachowanie wobec Ciebie jeszcze bardziej mnie przekonuje, że to kawiarnia, do której warto zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  34. @Marta K., pisałam z prywatnego profilu niepowiązanego z blogowym :)

    OdpowiedzUsuń
  35. @anne-mademoiselle, a pijesz tylko w jednej kawiarni, czy je zmieniasz? W Krakowie jest taka jedna, w której kawa jest gorsza. Nie mam pojęcia, czy to wina obsługi czy czegoś innego, więc po prostu przestałam tam chodzić.

    OdpowiedzUsuń
  36. No skoro tak to wielki szacun dla firmy:) Marta K

    OdpowiedzUsuń
  37. Prawie nie chadzam do takich miejsc. Z prawdziwą kawą nie ma to nic wspólnego, to takie miejsca "wizerunkowe" i tyle. Na Starbucksa reaguję wręcz alergicznie po tym jak miałam okazję zwiedzić Nowy Jork i widzieć Starbucksy co 50 metrów. Coś przerażającego! Pomijając syf (u nas pozycjonują się jako coś lepszego, ale wystarczy zajrzeć do niemieckiego Starbucksa, żeby uświadczyć wątpliwej czystości i estetyki - oczywiście nie wszędzie tak jest). Cieszę się, że w Polsce jednak jest jeszcze sporo małych kawiarni, gdzie można napić się dobrej jakości kawy. A najlepszym dowodem niech będzie to, że Starbucks ma problem, żeby wejść np. na rynek włoski.
    Coffee Heaven to dla mnie podoba kategoria, ale również mam sentyment do tej sieci z czasów liceum jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  38. @Kara Wu, sama mam co prawda w domu ekspres, ale kawę piję właściwie tylko dla smaku i zwykle po prostu mi się nie chce jej robić. No i nie mam pod ręką tych wszystkich dodatków jak syropy czy bita śmietana. Wizyta w kawiarni (niekoniecznie sieciowej) to dla mnie czysta przyjemność - zamawiam, odbieram i piję, więc co jakiś czas sobie pozwalam na ten luksus :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Em, ja widzę to podobnie, jednak jak już gdzieś wychodzę, to chcę mieć to przekonanie, że piję coś tak dobrego, czego sama w domu nie wyczaruję w pięć minut :D i stąd też przestałam odwiedzać CH na rzec Starbucksa :)

    OdpowiedzUsuń
  40. @majtkirambo, gdybym znała się na kawie, pewnie myślałabym podobnie. Mnie taka sieciówkowa kawa po prostu smakuje i to z dwóch powodów:
    1. jak wspomniałam wyżej, nie znam się,
    2. gustuję w napojach kawowych składających się z odrobiny kawy, syropów, bitej śmietany i innych dodatków.
    W domu mam dobry ekspres i dobrą kawę, ale jakoś mnie do niej nie ciągnie i to chyba świadczy o tym, że jakość nie jest dla mnie w tym przypadku najważniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  41. A ja jakoś sceptycznie podchodzę do SB, miejsce do lasnowania się i tyle;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja również lubię coffeheaven, w starbucksie byłam tylko kilka razy i zawsze brałam jakąś mrożoną kawę ;)
    podejście do klienta na 5+

    OdpowiedzUsuń
  43. Nigdy nie próbowałam tych sieciówkowych specjałów, chyba czas to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. jejku ja to bym z checia wszystkich sprobowała!

    OdpowiedzUsuń
  45. @odcienie nude, albo - bez dorabiania ideologii - miejsce do wypicia kawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. bardzo miło z ich strony - fajnie ze wreszcie i w Polsce opinia klienta zaczyna być ważna.

    OdpowiedzUsuń
  47. Faktycznie miła i niecodzienna sytuacja :)). Ja bardzo lubię jakość kawy w Starbucksie - byłam w naprawdę wielu kawiarniach, w których kawa była znacznie bardziej gorzka (a piję praktycznie wyłącznie niesłodzoną).

    OdpowiedzUsuń
  48. ja starbucksa poznałam w irlandii i cholernie pokochałam :D ale w PL jeszcze nie miałam okazji pić nic od nich :D

    OdpowiedzUsuń
  49. ja jestem z tych kawonielubnych jednak jestem zaskoczona reakcją S. Uwielbiam gdy ktoś traktuję wszystkich wyjatkowo :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Bywałam wielokrotnie w Starbucksie za granicą i jęczałam kiedy go w końcu wprowadzą do Polski (głównie z powodu świetnych smaków kaw). Kiedy Starbucks w końcu jest w Polsce to tam nie chodzę, bo nie udało mi się tam wypić czegokolwiek, co smakiem przebiłoby Chai Latte i Mint Chocolatre Frostito (aka miętowe błotko;) z Coffe Heaven. Dodatkowo - wszystkie Starbucksy w mojej okolicy są malutkie i mieszczą się na środku pasażu (jeden na dworcu, drugi w centrum handlowym) - siedzenie tam raczej nie jest przyjemnością

    OdpowiedzUsuń
  51. @pax, też lubię to miętowe frostito z CH!

    OdpowiedzUsuń
  52. ja ze swoją połówką uwielbiam to potrójnie potrójnie karmelowe frappuccino, za to reszta jest lepsza w cofeeheaven,kochamy żłopać te kawska :P

    OdpowiedzUsuń
  53. Kiedyś uwielbiałam Costę, ale połączyła się z Coffee Heaven i kawa też już nie ta. Fenomenu Starbucsa nie rozumiem, mnie ich kawa nie porywa :( Najbardziej smakują mi napoje w małych kawiarniach, często są rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  54. Pewnie, że znam Czajownię :-)

    Ale chyba wiem, dlaczego sieciówka z herbatą jeszcze nie powstała. Herbaty nie da się zaparzyć w kilkanaście sekund (jak espresso), a i wachlarz dodatków nie jest jakiś imponujący, bo poza przyprawami, cytrusami, cukrem i śmietanką właściwie trudno wiele więcej wymyślić.

    Pamiętam, jak pierwszy raz poszłam do CH, to było w Warszawie, jakieś 10 lat temu. Byłam w głębokim szoku. Za 15 zł dostałam kawę w papierowym kubku, w dodatku kwaśno-gorzką, czyli źle zaparzoną. A największym szokiem było to, że oni byli DUMNI, że nie mają zwykłych naczyń! Pani wyjaśniła mi, że przynajmniej mam pewność, że kubek jest sterylny o.O

    OdpowiedzUsuń
  55. W moim mieście nie ma S, ale jest CH. Pasjami piję żółwia (musi byc gorący, chłodny jest za slodki). Latem piję mrożona sticky toffe. Mniam.

    OdpowiedzUsuń
  56. No i fajnie, darmowa kawka. Dobrze, że powiedziałaś co myślisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. Szczerze mówiąc nie znoszę kaw ani ze Starbucks'a, ani z CH. Jedynie zwykłe latte lub waniliowe ze S. daje jakoś radę. Są tak obrzydliwie słodkie, że nie da się ich wypić. Niektóre smaki nie przypominają nawet kawy, czuć w nich tylko słodkość.

    OdpowiedzUsuń
  58. Ooo, szacunek dla Starbucksa, ja tam bywam na kawie tylko czasami, jak jestem w Anglii w odwiedzinach u siostry :)

    OdpowiedzUsuń
  59. @Nena, jesteś kolejną osobą, która zwraca na to uwagę. Chyba rzeczywiście zmienili wtedy kawę.

    OdpowiedzUsuń
  60. @Olga Cecylia, teraz już na szczęście mają naczynia :) Ale przyznam, że ja czasem lubię mieć tę świadomość, że dostaję kawę w sterylnym kubku i nie przeszkadza mi bardzo picie z papieru/plastiku.

    OdpowiedzUsuń
  61. @Basia S, ostatnio miałam ochotę się zasłodzić i baristka poleciła mi właśnie sticky toffee, było przepyszne!

    OdpowiedzUsuń
  62. @Anonimowy, to prawda. Tak się składa, że ja często mam ochotę na ekstremalnie słodkie rzeczy, więc mi to akurat odpowiada, ale rozumiem, że dla wielu osób tyle cukru to już za dużo.

    OdpowiedzUsuń
  63. Hehe zadymiara:* No i bardzo dobrze,że napisałaś, wyszło super i Starbucks stanal na wysokości zadania. Ja ich uwielbiam, zwłaszcza Caramel Macchiato

    OdpowiedzUsuń
  64. Bardzo lubię i kawę ze Starbucksa i ich wystrój:)

    OdpowiedzUsuń
  65. Ja jednak wolę coffeeheaven i podobnie jak Ty zawsze tam umawiam się z przyjaciółką, jak powstał starbucks zajrzałyśmy tam raz i jednak bitą śmietanę wole z CH;) a mnie zaciekawiły przeboje z CCC, właśnie wybieram się jutro reklamować sandałki, po 1 dniu noszenia się rozpadły:/

    OdpowiedzUsuń
  66. wadliwy/uszkodzony towar oddaje się na niezgodność towaru z umową a nie na reklamacje ;), mało osob o tym wie, ale ustawowo konsumentom przysługuje prawo wyboru sposobu reklamacji (albo tradycyjna albo niezgodność), na tradycyjna reklamacje towar leci do producenta i sklep ma wszystko w dupie, zas na niezgodność towaru z umowa to sklep ponosi odpowiedzialność i maja ustawowy obowiązek wymiany towaru na nowy taki sam bądź inny w podobnej cenie, jeśli nie będą mieli takiego samego a nie zyczysz sobie innego musza oddac kase. na zwyklej reklamacji musisz liczyc na laske producenta i na to, co zapisane w warunkach reklamacji. sklep nic na tym nie traci bo ma bodajże 2 tygodnie na oddanie takiego towaru producentowi ale już jako sklep a nie jako klient. poczytaj sobie ustawe o prawach konsumenta ;) ja niedawno reklamowalam tak tablet, po 2 tygodniach dostałam nowke sztuke, mogłam wybrać sobie dowolny w tej samej bądź wyższej cenie za doplata. facet przyjmujący reklamacje był zdziwiony, ze ktoś prosi o reklamacje na niezgodność towaru z umowa, mowil, ze jestem pierwsza osoba :D w necie sa gotowe pisma, wystarczy tylko uzupelnic puste pola ;)

    OdpowiedzUsuń
  67. @JuicyBeige, ja akurat za wystrojem (tym krakowskim) nie przepadam - mało miejsca i prawie same twarde krzesła. Wolę miękkie fotele CH :)

    OdpowiedzUsuń
  68. @Beauty in English, daj potem znać jak poszła reklamacja.

    OdpowiedzUsuń
  69. @Mała Mi, teraz już i tak wszystkim zajmuje się rzecznik :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Wspaniałe podejście do Klineta, kto by przypuszczał, że jeden drobny komentarz, może wywołać taką reakcję. Troska o klienta wręcz godna podziwu. Lubię Coffeeheaven, a najbardziej bezkofeinowego żółwia, za to w Starbucksie mają przepyszne brownie :)

    OdpowiedzUsuń
  71. @Mała Mi, mogę spróbować, ale już widzę wielkie oczy ekspedientki;D ale jeżeli buty się rozkleiły, to jest to raczej reklamacja, a nie niezgodność. No nic zobaczę jutro jak się sytuacja potoczy.

    OdpowiedzUsuń
  72. Lusterko Em: Zmieniam kawiarnie. Byłam w Krakowie i w Katowicach, w różnych CH i niestety w każdej smakuje tak samo źle. Ale chyba najgorzej w Silesia City Center...

    OdpowiedzUsuń
  73. Beauty in English - może co najwyżej zrobić oczy, ze wiesz o czyms takim jak niezgodność ;) jeśli buty się rozkleily to były nieprawidłowo wykonane/sklejone, rozkleić się nie powinny. niezgodność towaru z umowa to również forma reklamacji, która przysługuje nam z ustawy a nie ze sklepu-od producenta. niezgodność towaru z umowa to tylko taka dziwna nazwa, myląca z deczka jak widać. na niezgodność można reklamować towary do pol roku czasu, później już nie pamiętam jak to się odbywa. jeśli w przeciągu pol roku cos się popsuje a nie powinno (pomijając uszkodzenia mechaniczne, z naszej winy) to przyjmuje się, ze wady istniały już w dniu zakupu, w przypadku butow będzie to nienależyte klejenie/slaby klej itp. w tablecie który reklamowalam na niezgodność towaru z umowa w ciągu miesiąca wystapily az 4 usterki, pierwsza już od początku tragicznie trzymajaca bateria, po 2 tygodniach zaczelo odlazic szklo ekranu do góry, kilka dni później ladowarka przestala prawidłowo laczyc a jeszcze kilka dni później zatyczka od slotu karty sim zaklinowała się i przy probie otwierania odrywala się uszczelka. wszystko to wpisałam w niezgodność i bez problemu zostało uznane a przecież można było mi zarzucić, ze nienależycie uzytkowalam baterie na samym początku, ze ciagalam kabel od ladowarki i przez to nie laczy, ze wyrwałam uszczelke ze slotu szarpiac ja, ze dlubalam przy ekranie ;) teoretycznie mogli bo przecież wady te wyszly dopiero po czasie. Wygoogluj sobie i poczytaj: "Ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego". Jest krotka i jasna a wnosi wiele i bardzo ulatwia zycie :)

    OdpowiedzUsuń
  74. zapomniałam jeszcze dodac, ze możesz sama wybrać czy chcesz naprawy towaru czy wymiany na nowy. jeśli nie ma możliwości ani wymiany ani naprawy to albo zadasz zwrotu kasy albo możesz negocjować ze sklepem jakiś rabat na ten towar. zanieś te buty z pismem (znajdziesz w google)w 2 egzemplarzach, jedno dla nich, drugie dla ciebie - niech ci podbiją/podpiszą. maja 2 tygi na ustosunkowanie się do twojej reklamacji. jeśli sprzedawca odmowi ci przyjęcia reklamacji na niezgodność to pokaz ustawe ;) zawolaj kierownika - o ile szeregowy pracownik może nie wiedzieć o czyms takim o tyle kierownik musi. poczytaj sobie tez na forach o tym :)

    OdpowiedzUsuń
  75. @Mała Mi, bardzo dziękuję Ci za te komentarze. Jeśli z rzecznikiem się nie uda, kolejny raz złożę sama reklamację, tym razem właśnie na niezgodność z umową.

    OdpowiedzUsuń
  76. ;) nie ma za co. niech swiadomosc konsumencka rosnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  77. tutaj sa tez przydatne informacje: http://www.federacja-konsumentow.org.pl/topics.php?top=4 a tu przykładowy wzor pisma: http://sprzedaz.konsumencka.edu.pl/formularz.html

    OdpowiedzUsuń
  78. za moich czasów to na studiach się chodziło na piwo, nie na kawę ;)

    OdpowiedzUsuń
  79. @Morning Crimson, ze znajomymi ze studiów to tak, ale z przyjaciółką wolę iść po prostu na kawę ;)

    OdpowiedzUsuń
  80. Tak zazdroszczzę wsyzstkim Starbucksa, u mnie nie ma, a taką miłością pałam do kaw mrożonych :C

    OdpowiedzUsuń
  81. trzymają poziom. w końcu to starbucks :) lubię czasem do nich zajrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  82. @Mała Mi dzięki wielkie, to teraz do boju;D

    OdpowiedzUsuń
  83. Mało która firma tak reaguje. Jeden komentarz i zaproszenie :) Bardzo miło z ich strony :)

    OdpowiedzUsuń
  84. Kilka razy byłam w coffeeheaven, w starbucksie może raz i prawdę mówiąc wcale mnie do nich nie ciągnie. Wolę odwiedzać małe, zwykłe kawiarenki. Niektóre też oferują ciekawe smaki, zaś jeśli chodzi o obsługę, to żadna sieciówka nie będzie miała tego, co rodzinna kawiarnia - obsługi przez właściciela, któremu autentycznie zależy na Twoim zadowoleniu, nie jest to żadna poza, żaden PR.

    OdpowiedzUsuń
  85. @Anonimowy, też lubię mniejsze miejsca, choć w Krakowie raczej ciężko trafić na kawiarnię, w której obsłuży Cię sam właściciel :) Byłoby fajnie poznać takie miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  86. Mnie nie podchodzą te kawy z tona mleka i syropu. Raz, że jakoś po mleku mi źle, dwa w takiej kawie jest za mało kawy i w efekcie wcale mnie to nie pobudza.

    Raczej wybieram więc herbaty, chyba że trafię do kawiarni gdzie jest Lavazza lub Segefretto (czy jak się to tam zwało) Wybredna jestem:P

    OdpowiedzUsuń
  87. @Alena, dla mnie gatunek kawy nie jest zbyt ważny (choć Lavazza rzeczywiście jest dobra). Przy takich ilościach dodatków i tak nie bardzo ją czuć ;)

    OdpowiedzUsuń
  88. byłam raz na latte waniliowym i bardzo sie rozczarowałam zreszta na blogu napisalam tez o tym conieco. :) pozdr

    OdpowiedzUsuń
  89. @Rossnett, na pewno poczytam, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  90. W 3City jest sporo Starbucksów, ale wciaż Coffeheaven więcej, w sumie nie wiem, co wolę. Większość kaw jest dla mnie za słodka, ale mam parę ulubionych, choć najczęściej jest to zwykle latte :D

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Bardzo chętnie je czytam i odpowiadam na każde pytanie! Proszę, nie spamuj jednak - nie zapraszaj do siebie i nie podawaj linka do swojego bloga. Znajdę go w Twoim profilu! Dziękuję.