sobota, 7 marca 2015

Suknia ślubna z sieciówki - 35 propozycji

Ostatnio naokoło mnie tematem numer jeden są śluby. Wiadomo, taki wiek, że dużo osób się na to decyduje, co automatycznie oznacza nowe dyskusje na temat wyboru wszystkiego: formy samego ślubu i wesela, sukienki, zaproszeń i tak dalej (można wymieniać bez końca, bo to wyjątkowy temat rzeka). I choć mnie ten temat obecnie nie dotyczy, to pozwalam się wciągnąć. Za weselami szczerze nie przepadam, z kolei śluby są zwykle jednymi z tych wyjątkowo pozytywnych wydarzeń w życiu, dzięki którym przez chwilę wszystko jest piękniejsze. Obecność przy składaniu przysięgi małżeńskiej bliskich mi osób zawsze mnie wzrusza - nieważne, czy ślub jest mały, duży, cywilny czy kościelny. Choć nie ukrywam, że te kameralne podobają mi się najbardziej.

Z sukniami ślubnymi jest tak, że większość z nich jest według mnie straszna. S-T-R-A-S-Z-N-A. Czasem aż zatrzymuję się przed wystawą jakiegoś salonu i z zaciekawieniem oglądam szkaradztwo, w którym mogłabym pójść co najwyżej na bal przebierańców. Choć pewnie wcześniej umarłabym ze śmiechu, widząc siebie w lustrze. Coś tam jednak da się wybrać spośród tradycyjnych sukien ślubnych, bo - o dziwo - na wszystkich ślubach, na których byłam, sukienki były co najmniej w porządku, a czasem nawet ładne lub bardzo ładne. Sama co prawda nie założyłabym żadnej z nich, ale to dlatego, że po prostu nie widzę siebie w typowej, długiej sukni ślubnej (no dobra, suknia Kasi z bloga Jestem Kasia nieco zachwiała moje przekonanie).

Pamiętam, że w czasach mojej studniówki (na którą nie poszłam - kolejny temat na inną historię) większość dziewczyn również stawiała na suknie z salonów lub nawet takie szyte na zamówienie. Niektóre kosztowały ponad tysiaka! Kiedy przeglądałam potem zdjęcia z różnych studniówek rożnych osób, rzuciło mi się w oczy, że najładniej z nich wszystkich wyglądała dziewczyna, która swoją kreację dorwała w zwykłej sieciówce (to była chyba Zara, o ile dobrze pamiętam). Kiedy więc zaczęłam słyszeć o kolejnych osobach, które na swój ślub wybrały się w sukni ze zwykłego sklepu w galerii, uznałam to za świetny pomysł! Wesela te były kameralne, a stroje bardzo dobrze dobrane. Uświadomiłam sobie, że wcale nie trzeba wydawać kokosów na coś, co właściwie będzie można założyć tylko raz. Jeśli sukienka ma być prosta, w sieciówkach bez problemu można znaleźć coś odpowiedniego. Wybrałam kilkadziesiąt propozycji (również z popularnych sklepów internetowych), które zwróciły moją uwagę.



Gdybym musiała wybrać sukienkę ślubną tylko spośród przedstawionych propozycji, nie miałabym z tym żadnego problemu. Oczywiście, jeśli ktoś od zawsze marzył o wielkim ślubie, hucznym weselu i bogato zdobionej, dużej sukni, raczej nie znajdzie tu nic dla siebie. Warto jednak pamiętać, żeby przynajmniej przejrzeć ofertę znanych sieciówek i sklepów internetowych, bo niektóre z nich naprawdę potrafią zaskoczyć (kto by pomyślał, że te piękne, długie suknie są z Mango?).

Ciekawa jestem, jak to było/będzie u was. Salony ślubne, szycie na zamówienie czy może właśnie suknia z któregoś z popularnych sklepów? Uważacie, że ślub to zbyt wyjątkowa okazja, żeby wystąpić w skromnej, prostej sukience, czy wręcz przeciwnie - właśnie taki wygląd podoba wam się najbardziej?

104 komentarze

  1. Ja kupiłam sukienkę ślubną (krótką) w zwykłym butiku, do którego podejrzewam, że normalnie bym nie weszła :) Sukienka kosztowała 200 zł i znalazłam ją przez przypadek w internecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Masz jakieś zdjęcie?

      Usuń
    2. Mam, ale wyślę na maila z kontaktu :)

      Usuń
  2. Pierwsza jest piękna!:) Długość też świetna, chociaż jak tak kiedyś myślałam jakby miała moja wyglądać, to chyba jednak bym wybrała maxi;) ale taką właśnie prostą koronkową:) nie podobają mi się te wszystkie kryształki, tiule, gorseciki i tona innych udziwnień. Nie podoba mi się też "królewska" biżuteria wielkości pięści - wielkie błyskotki w uszach, kolia na szyjce itd. ale wiadomo, każdy lubi co innego:) w końcu to Panna Młoda ma się być szczęśliwa i zadowolona z tego jak wygląda:D ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, każda Panna Młoda powinna się ubrać tak, jak jej się podoba, i nikomu nic do tego :) Ja mam wrażenie, że jestem za niska na maxi (przynajmniej wśród zwykłych sukienek chyba nigdy nie znalazłam długiej, w której wyglądałabym dobrze).

      Usuń
  3. Albo sieciówki, albo Wang - czyli piękne suknie ślubne są mega tanie, albo szalenie kosztowne. Nie rozumiem wydawania tysiąca złotych z hakiem na zwykłą suknię ślubną. Przecież one są takie brzydkie!

    Ale wczoraj - w pralni chemicznej! - widziałam piękną suknię ślubną. Jak przyszło mi się potem dowiedzieć, z salonu. Prosta aż do bólu, z ozdobnym "dołem". Cudo. Przecz z tanim przepychem! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, z tym się zgodzę. Te bardzo drogie suknie ślubne bywają przepiękne (choć wciąż sama raczej bym takiej nie założyła). Lubię oglądać zdjęcia ze ślubów gwiazd, bo niektóre stroje to naprawdę małe dzieła sztuki :)

      Usuń
    2. Gdy patrzę na to, co zamieściłaś z Mango, dostrzegam małe dzieła sztuki weselnej. ;)

      Może to dziwne, ale rynek zalewa aż tyle ślubnyvh produktów, że aż odechciewa mi się brania ślubu.

      Usuń
    3. Gdy patrzę na to, co zamieściłaś z Mango, dostrzegam małe dzieła sztuki weselnej. ;)

      Może to dziwne, ale rynek zalewa aż tyle ślubnyvh produktów, że aż odechciewa mi się brania ślubu.

      Usuń
  4. Zgadzam się w 100%, że większość sukien ślubnych w salonach to paskudne szkaradztwa.

    Te drapowania, sztuczne kwiaty, tona tiulu i koronek, a wszystko doprawione zastraszającą ilością wszelkiego rodzaju cekinami i naszywkami... straszne!

    Ja obeszłam kilka salonów w poszukiwaniu sukni i żadna mi się nie podobała. Gdybym miała pod przymusem wybrać jedną, to raczej bym wolała odwołać ślub, niż założyć coś takiego...
    Żadna z sukien, które zdecydowałam się przymierzyć nie miała tego, co ja chciałam.

    A zdecydowałam się na szycie z własnego projektu, co będzie mnie kosztować o wiele mniej, niż zakup sukni gotowej z salonu :)
    Cena mnie nie

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi też najbardziej przypadła do gustu 1 sukienka - chyba każda kobieta wyglądałaby w niej świetnie na swoim ślubie. :) A do tego wszystkie z tych sukienek wyglądają na bardzo wygodne. Mi marzy się sukienka w stylu lat 50, gustowna, ale prosta, na pewno bez tych wszystkich ozdó, koronek, morza tiulu, wielkich kokard i brokatu. Mam wrażenie, że w tym wszystkim gdzieś ginie ta panna młoda. No, i jak w tym wytrzymać przez całe przyjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Każda kobieta po cichu gdzieś tam myśli o swoim wymarzonym ślubie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Większość z tych sukienek bardzo mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już dawno powiedziałam, że suknie ślubną kupię na Asosie, a zaoszczędzone pieniądze wrzucę w budżet podróży poślubnej :P I na studniówce też miałam sukienkę z sieciówki - nikt nie miał podobnej. Wiadomo - jedna sobie wymarzy suknie szytą na miarę i inne części ślubu/wesela nie będą już dla niej takie ważne - ja jednak wolę wydać te pieniądze na inne rzeczy, a na kiecce, którą założę raz zaoszczędzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Te krótkie sukienki z Asos są naprawdę śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie krótkie sukienki nie przekonują - na ślub kościelny wg mnie odpadają. Te z koronkami - gdyby były długie- cudo. Nie lubię salonowych bez, ale jest wiele naprawdę prostych, gustownych sukni w salonach. I nie zawsze trzeba wydawać majątek. Uważam, że nie ma się co nadymać na megakosztowne, ale wydaje mi się, że z tymi z sieciówek mogą być dwa problemy:
    1. nie wiemy, czy ktoś z gości nie założy podobnej albo takiej samej - trochę kicha, nie? Chcę być tą jedyną, a tu koleżanki (które często mają podobny gust) upolują taką samą, albo ten sam krój w innym odcieniu. Dla mnie lekko słabo ;>
    2. te z sieciówek są sukienkami koktajlowymi, nie wiadomo jak się sprawdzą w ekstremalnych warunkach przez całą uroczystość. Nie chciałabym być cała wygnieciona czy żeby od potu zrobiły się plamy ;P Często to materiały na krótkie imprezy.
    3. wiem, że miało być dwa ;) ale - sukienki typowo ślubne (nie mówię, że bezy, te klasycznie proste też) są robione z takich materiałów i w taki sposób, żeby trzymały fason, ukrywały mankamenty figury, są odpowiednio dobierane do tego, jaka ta panna młoda jest, co chce ukryć, co wyeksponować. Tak są projektowane, żeby układały się dobrze bez względu czy nosi się rozmiar 34 czy 42. A z sieciówkami - sorry, ale niewiele jest sukienek, w których dziewczyny lekko puszyste mogą czuć się i wyglądać świetnie, bo są po prostu produkowane na wieszaki. I wieszaki będą dobrze wyglądać w takich kieckach. Pulszniejsze, albo po prostu normalne dziewczyny będą miałay big problem. Tym bardziej z bielą, która jest problematycznym kolorem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do jednego się nie zgodzę - wieszaki niestety nie wyglądają dobrze w sukienkach z sieciówek.
      Tu odstaje, tam za dużo,tu spłaszcza... Osoba szczuplejsza, czyli wieszak jak mówisz, ma problem ze znalezieniem czegoś w czym będzie wyglądać dobrze i kobieco, zwłaszcza jak jest do tego wysoka. Na 'wieszaki' to szyte są może te ubrania, w których modelki chodzą na wybiegach, ale nie z sieciówek.

      Usuń
    2. Króliczku - wieszak, to wieszak ;P Sklepowy, albo megachuda modelka na wybiegu. Szczupłe dziewczyny mają przeogromny wybór w sieciówkach. Nawet jeśli coś lekko odstaje to można bardzo kosmetycznie to poprawić w domu. A osoby powyżej 40 rozmiaru naprawdę mają problem.

      Usuń
    3. Oj nie zgodzę się, że szczupłym dziewczynom jest tak idealnie w sieciowkach...Ja noszę rozmiar 34 i często większość ciuchów jest na mnie za dużych. Społeczeństwa zachodnie czy USA cały czas "tyją" i ludzie są tam coraz grubsi. Dlatego w niektórych sklepach sieciowych np. Orsay rozmiarówka jest wciąż zawyzana i osoby szczupłe nic tam nie znajdą dla siebie. Takie ja mam przynajmniej doświadczenia. Chociaż w sklepach typowo młodzieżowych są małe rozmiarówki (np. Tatry waijl) i to jest ratunek;)

      Usuń
  11. Na cywilny kilka z tych propozycji wg mnie idealne, ale na kościelny już nie. Asos ostatnio totalnie mnie "kupuje", często tam kupuję i zakupiłam tam też sukienkę na ślub brata.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczerze powiedziawszy, to po tytule miałam nadzieję na coś więcej - dla mnie "suknia" (a już ślubna w szczególności) to strój spełniający wymagania formalności ubioru, to znaczy zakrywa co najmniej kolana ;) Gdybym miała brać ślub w kościele albo w urzędzie, to nie wyobrażam sobie iść w mini - wyjątkiem mógłby być ślub na jakiejś tropikalnej plaży (marzenie!). A tutaj jednak długie suknie były może ze trzy, midi niewiele więcej, a reszta to dla mnie sukienki piękne (zwłaszcza te z Asosa <3), ale na uczelnię/randkę/imprezę. Ciężko było znieść oglądanie tych pokus ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się całkowicie :)

      Usuń
    2. Modelki zwykle są dużo wyższe niż przeciętna kobieta :-) Mam też podejrzenia, że wydłużają je komputerowo ;-) Sama brałam ślub w sukience z sieciówki, która na zdjęciu w sklepie internetowym sięgała do pół uda. Ja ją musiałam skrócić, żeby sięgała do kolan :-) A jestem normalnego wzrostu (ok. 1,68 m).

      Przeciętna suknia ślubna jest wieczorowa, co według mnie jest przegięciem w drugą stronę, bo długość do ziemi i mocno wycięty gorset plus gołe ramiona pasują na wesele, a nie na popołudniowy ślub...

      Usuń
  13. Chyba 2 lata temu widziałam piękną, rozkloszowaną sukienkę w Orsayu za 179zł. Jeżeli brałabym wtedy ślub od razu bym ją kupiła!

    OdpowiedzUsuń
  14. Te sukienki są ładne, ale nie na mój ślub. Mam specyficzną figurę, na którą większość sukienek z sieciówek po prostu nie pasuje, tym bardziej, jeżeli nie są to pasowane sukienki. Ja będę miała bardzo prostą sukienkę z warszawskiego salonu, ale dokładnie dopasowaną przez krawcową. Z jednej strony szkoda wydawać tyle kasy na sukienkę, ale z drugiej to jest inna jakość niż sukienki z sieciówek, a ślub to ważna uroczystość :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak tak się przyglądam, to mam wrażenie, że nawet ze ślubu da się zrobić wydarzenie iście hipsterskie i wpaść w modę na krótkie kiecki nieadekwatne do rangi takiej uroczystości, messy uczesania, czy bardzo kolorowe dodatki (buty, paznokcie). Żeby być oryginalną, modną na sposób niby niedbały... Szkoda, że z tak pięknej i ważnej uroczystości robi się wydarzenie modowo-dekoracyjne...
    P.S. Oczywiście czym innym jest dopasowanie sukienki do własnego stylu, tylko niepokoi mnie, że nagle wszystkie panny młode mają ten sam "niby oryginalny" :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydarzeniem modowo-dekoracyjnym większość ślubów jest przecież już od dawna!

      Usuń
    2. Może i tak, ale nie takim hipsterskim. Kiedyś ludzie nie kwestionowali istoty i potrzeby zawarcia małżeństwa, i to tego sakramentalnego. Teraz, uwaga uogólniam, bo w moim gronie nadal króluje podejście tradycyjne - kiedy patrzę na dziewczyny, które na co dzień żyją ze swoimi facetami i które swoją postawą negują instytucję małżeństwa, potem decydują się na ślub (bo to świetna impreza) i z reguły musi on być najbardziej stylish ever. Albo przez pójście w falbany i bezowe suknie, albo wręcz odwrotnie - stylowe nie-ślubne sukienki, kolorowe dodatki, hispterską nonszalancję dopracowaną co do szczegółu... zarówno w ubiorze, sesjach zdjęciowych, lokalu, itd.
      Kobieta dla której ważna jest złożona przysięga (i nieważne czy cywilna czy kościelna), ważny jest jej wybranek i rozumie powagę chwili, i ma szacunek do gości okaże ten szacunek w swoim ubiorze. Nie założy miniówy, samych prześwitujących koronek, nie ubierze się tak, jakby dopiero co wyszła z galerii i przypadkiem zaszła na własny ślub.
      Strój naprawdę wiele mówi o podejściu do instytucji małżeństwa i o stosunku do gości.

      Usuń
    3. Popieram całym sercem! Moda jest chyba na pokazanie: oj tam,to wcale nie jest żaden wyjątkowy dzień! Każdą z tych sukienek założyłabym na egzamin na uczelni,a nawet mam podobną do jednej z RI, w której byłam na swojej obronie. Ludzie to zwykły dress code i kultura...

      Usuń
    4. Chyba strój nie jest tu najważniejszy. Wyzywająca miniówa może nie jest najbardziej odpowiednim wyborem, ale kilka zaprezentowanych przez Em sukienek wydaje się w porządku.
      Widzę, Anonimie, że jesteś dość zasadnicza. W takim razie jaki powinien być według Ciebie ślub? Wesele w pałacu? Sesja rodzinna przy obrazie, kolumnie albo pałacowej fontannie? Nie każdy widzi się w czymś takim stylu.

      Usuń
    5. Jasne, że strój nie jest najważniejszy! Ale ma być odpowiedni do charakteru tego wydarzenia. Miniówy nie są. Bardzo mi się podoba większość tych sukienek, ale nie jako ślubne. Serio, rozumiem, że nie każdy czuje się dobrze w długich sukienkach, spoko, tylko niech to wygląda jak sukienka na ślub, a nie wyciągnięta właśnie z szafy, bo była biała ;)

      Jestem zasadnicza, bo rozumiem powagę chwili, zwłaszcza ślubu kościelnego. Pałac, sesja przy obrazie, kolumnie - absolutnie nie. Mierzi mnie zadęcie i robienie ze ślubu szopki. W obie strony - przegiętą strojnymi bezami i pałacami, i w drugą - wrażaniem strojem i innymi elementami, że to nie jest tak ważna chwila, że w zasadzie to można iść w zwykłej spódnicy, ale już winietki, kolory dekoracji, kontrolowany nieład na głowie trzeba dopiąć na ostatni guzik, bo musi być ładnie i modnie.

      Jak chciałabym, żeby wyglądał mój ślub? Mały, spokojny kościółek, grono najbliższych osób (bez stada ciotecznych stryjków, z którymi nie ma kontaktu) ludzie, którzy są dla nas ważni. Sukienka biała, długa klasyczna, prosta, z jakimś niedużym koronkowym motywem - bez koła, cekinów i takich tam. Prostota. Włosy - uczesane,a le nie kok, jakoś naturalnie, dziewcęco. Wesele w formie obiado-przyjęcio-tańców z możlliwościa wyjścia na świeże powietrze. Tak, żeby można ze sobą się spotkać i pogadać, pobyć razem. Drugego dnia śniadanie na powietrzu, sezonowe kwiaty w wazonach - taka domowość i ciepło, nic wymuszonego. Sesja - na łonie natury, najlepiej w górach - nic pozowanego. Ale to wszystko dlatego, że ja taka jestem (nie lubię tłumów, dzikich imprez, i zadęcia, dużo czasu spędzamy na pieszych wędrówkach) a nie dlatego, że nastała jakaś moda na nonszalancję.

      Usuń
    6. Twój wymarzony ślub też można określić mianem "hipsterskiego" (śniadanie na powietrzu...) :). Piszesz, że lubisz piesze wędrówki, stąd sesja w górach. W porządku, a niektórzy lubią jeździć na rolkach, inni lubią klimaty retro i na takie wesela i takie esje się decydują. I takie śluby też są niepoważne i z zadęciem?

      Usuń
    7. Absolutnie nie, o ile wynikają z pasji i rzeczywistych zainteresowań konkretnej pary, a nie z mody na stylowe i oryginalne zdjęcia z "rekwizytami", których na co dzień nie używają, np. rolkami. Krytykuję jedynie ślepe podążanie za trendami - np. w sezonie 2013 modne są sesje w starych fabrykach, to robimy sesję w starej fabryce, mimo, że nas takie klimaty nie rajcują. Albo np. w 2014 modne są zdjęcia pary młodej w trampkach, to zakładamy trampki, mimo że codziennie biegamy w szpilkach, a mężczyźni w eleganckich pantoflach a trampek nie mieliśmy na nogach od wczesnej podstawówki. To samo dotyczy sukienek (nie tylko ślubnych). Taki trend teraz obserwuję jeśli chodzi o sukienki ślubne - modnie i stylowo jest założyć "niegalową". O takie zadęcie mi chodzi :)

      Usuń
    8. To się w sumie zgadzamy :). Grunt to to, żeby te "odstępstwa od normy" wynikały z upodobań pary, a nie pozy :).
      Teraz jest moda na "niegalowe". Wcześniej była moda na kolorowe buty do sukni, kalie w bukiecie, biżuterię z pereł... Jeżeli ktoś "czuje" takie klimaty, to w sumie dlaczego nie. To nie moda powinna być tutaj głównym wyznacznikiem, tylko upodobania :). Tylko gorzej, gdy wszyscy podłapią :D.

      Usuń
    9. Mnie właśnie też razi to, że jeśli jest coś modne, to wszyscy na ślepo za tym podążają.
      Ostatnio modne były np. sesje z wąsami i innymi "obrazkami na patyku" czy też pierwszy taniec w trampkach do umbrelli lub do kompilacji piosenek, rzekomo coś mówiących, bo to "modne i fajne". To nic, że para nie umie tańczyć, ale na siłę próbują kopiować kroki...

      Usuń
  16. Jak dla mnie to za skromne:P Dla mnie ślub to jest taki dzień, w którym chciałabym się poczuć jak księżniczka, nie mówię, że podobają mi się jakieś wielkie falbany czy sto tysięcy zdobień, ale jednak wolałabym coś bardziej "strojnego". Jednak niektórzy wolą skromność i wygodę i też to rozumiem. Ja ostatnio szukałam sukienki na sylwestra w sieciówkach i nie znalazłam nic dla siebie. Za to w małym sklepiku z sukienkami (ale nie ślubnymi) dorwałam sukienkę za niecałe 50 zł. Tak samo moja siostra. Moim zdaniem były ładniejsze niż te z sieciówek, lepiej uszyte, a już na pewno o wiele tańsze. Jakbym miała wybierać z tych to 5 od góry po lewej stronie z Asosa (nie mam pojęcia co to za firma). Chociaż najlepiej się czuję jak mam ramiona zakryte, no i do ślubu bym wolała długą, ale jestem niska, więc kto wie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asos to sklep internetowy, mają ogromny wybór sukienek na każdą okazję :) Takie długie i bardziej strojne też są, ale oczywiście odpowiednio droższe.

      Usuń
    2. A czy Asos posiada również sklep internetowy w PL?
      Znalazłam niestety tylko w wersji anglojęzycznej z koniecznością dodatkowej opłaty za "shipping"
      Z góry dziękuję za odpowiedź!

      Usuń
    3. Niestety nie, trzeba zamawiać z wysyłką zagraniczną.

      Usuń
  17. Wow wszystkie są piękne i o wiele bardziej gustowne niż typowa beza :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moją kupiłam za 150zł w Tally Wejl i był to najpiękniejszy wybór, jakiego mogłam dokonać :)
    Te z Asosa są piękne, naprawdę ogromny wybór!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, bardzo mi się podobała Twoja sukienka!

      Usuń
    2. Jak dla mnie Klaudyna Twój ślub był ideałem. Naprawdę.
      Skromnie i z klasą, bez zadęcia.
      Sama mam zamiar tak wyglądać, tak kameralnie zrobić obiado-kolację dla najbliższych i tyle!
      Coś pięknego :)
      Pozdrawiam :)))

      Usuń
  19. Mogłabym wybrać któraś z koronkowych i ją spokojnie ubrać na swój ślub, jeżeli kiedykolwiek go wezmę;) Podesłałam posta koleżance, która szuka czegoś w takim stylu:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja poszłam do ślubu w tradycyjnej sukni ślubnej, bo o takiej marzyłam (zdjęcia na blogu;)). Kupiona w salonie sukien za 1500 zł (na wyprzedaży!) ze starej kolekcji. Generalnie jestem zdania, że każdy powinien iść do ślubu w tym, w czym będzie czuł się dobrze. To rzeczywiście wyjątkowy dzień w życiu, ale trzeba zachować swoje ja. Dlatego też makijaż robiłam sobie sama i nie zdecydowałam się na przedłużanie paznokci i french, tylko zrobiłam manicure sama.

    Niektóre z pokazanych przez Ciebie sukienek są piękne i myślę, że mogłyby zastąpić tradycyjną suknię. Co kto lubi:) Ja w podobnej wystąpiłam drugiego dnia na mini poprawinach.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja planuję tylko ślub cywilny i jeszcze nie mam koncepcji, co założę, ale niektóre z tych sukienek z sieciówek bardzo mi się podobają :) A obydwie sukienki "na specjalne okazje", które mam, upolowałam na przecenie w Orsayu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zgadzam się z Tobą! Czasami zastanawiam się kto kupuje te sukienki?!! Niektóre są tak paskudne, ze aż słów brakuje żeby to opisać. Rozumiem, że każdy ma inny gust ja jednak gustuję w prostocie i czuję, że na mój przyszłoroczny ślub będę musiała nieźle się naszukać :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Pierwsza cudowna idealna na moj cywilny slub bo koscielnego nie planuje

    OdpowiedzUsuń
  24. Ta pierwsza <3. I na kościelny by się nadała. Z tych długich z Mango też można coś wybrać.
    Nie rozumiem fisia na punkcie sukienek ślubnych. Kilka tysi za suknię na jedną noc? I nikt mi nie wmówi, że to jedyna okazja w życiu. Nigdy nie wiadomo :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież nie chodzi o wybulenie kilku tysięcy za sukienkę. Ustalmy - ceny w salonach są przegięte, ale to nie powód, żeby iść do ślubu w czymś, co wygląda jak sukienka na randkę...

      Jeśli uważasz, że to nie jedyna okazja w życiu, to szkoda. Osobiście nie znam zdrowo myślącej kobiety, która szłaby do ślubu z myślą, że nie chce, żeby to było na całe życie.

      A jeśli uważasz, że szkoda kasy - zawsze zamiast tych sukienek z sieciówek możesz kupić za bezcen sukienkę po kimś, sprzed 3 sezonów - przecież to nie jedyna okazja w życiu :> Skoro argument kasy jest najistotniejszy to zamiast za cztery stówy w sieciówce kup za 400 zł na Allegro, używaną, ślubną. Ale po co? - lepiej (bo modniej) być hipsterem na własnym ślubie ;>

      Usuń
    2. Każdy idzie do ślubu w tym, co chce i na co go stać. Jedna woli być, jak to określasz, "hipsterem", inna bezą. Jedna założy krótką, inna długą. Jedna wybierze bogate ozdoby, kolejna postawi na prostotę. Każda ma chyba swoją definicję sukni ślubnej i sukni na randkę.
      Co do ostatniego - tak, kupno używanej sukni ma sens. Tylko z tego co widzę po swoich znajomych, to dziewczyny lecą po nowe (i je kupują, a potem jakoś nie mogą sprzedać przez kilka lat) i czasami zachowują się, jakby suknia była sensem życia. To tylko ciuch, na litość boską!

      Usuń
    3. Zgadzam się - nie sukienka jest najważniejsza na ślubie. Sama przysięga i doniosłość tej chwili. Dlatego tak irytuje mnie, kiedy robi się ze ślubu jarmark albo pokaz mody - nieważne czy bezowej, czy tej nonszalanckiej. Sama nie cierpię tiulu, bez, falban i cekinów, ale też prześwitujących mini. Uważam, że jest to uroczystość i strojem należy jej uroczysty i nie oszukujmy się formalny charakter oddać. I naprawdę nie trzeba wydać na to kilku tysięcy.

      Usuń
    4. Wydaje mi się, że w tym wszystkim trzeba jakoś znaleźć złoty środek. I trzeba pamiętać o tym, że to jest uroczystość dla ludzi, a nie ludzie są dla niej :).

      Usuń
    5. Piąteczka Zoila :)

      Usuń
  25. Ja szyłam na zamówienie taką jaką chciałam i byłam bardzo zadowolona. Po ślubie sprzedałam, więc po odjęciu początkowej ceny i ceny sprzedaży wyszło, że na suknię wydałam ok.800 zł.

    OdpowiedzUsuń
  26. Niby niektóre są ładne, ale jakoś zupełnie nie pasują mi na ślub. Chyba jednak wolę coś klasycznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się całkowicie - w większości są bardzo ładne, i bardzo chętnie bym którąś założyła, np. na poprawiny, ale nie ślub.

      Usuń
  27. Wszystko zależy od podejścia panny młodej. Są takie, które uważają, że w tym dniu wszystko musi być najdroższe i z najwyższej półki, a są i takie, które cenią sobie skromność i rozwagę. Ja należę do tej drugiej grupy. Moja suknia była szyta na zamówienie ale przy moich ponadstandardowych rozmiarach to rozwiązanie dla mnie było lepsze. Patrząc na zdjęcia sukien powyżej naprawdę jest w czym wybrać. W TYM dniu przede wszystkim trzeba się dobrze czuć. Ja czułam się wspaniale zarówno jeśli chodzi o suknię jak i o inne rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. BezludnaWyspa7 marca 2015 23:44

    Poczułam ulgę, gdy przeczytałam Twój dzisiejszy wpis. Myślących i czujących jak ja jest więcej. Gdy weszłam do sklepu z sukienkami ślubnymi, poczułam że ta sytuacja to jakaś abstrakcja... To nie dla mnie. W typowej sukience ślubnej poczułam się źle, było mi niewygodnie i wyglądałam jak przysłowiowa beza. To nie jestem ja. Dlatego zapadła decyzja o uszyciu sukienki. Czy to słuszna decyzja? Zobaczymy, ale wiem, że tego co oferują salony z sukienkami na ślub nie założę. Na bal przebierańców też nie.
    Nie przeszkadza mi, że innym może się taki styl podobać, ale nie "kupuję" argumentu, że sukienka z sieciówki jest brakiem szacunku dla gości i całej uroczystości, że nieadekwatna do sytuacji. A gdzie jest tak napisane? Że to jedyna okazja w życiu? Na tym argumencie zarabia cały ślubny biznes, bo wszystko w tym dniu musi być wyjątkowe. I z pięknej uroczystości robi się wielki cyrk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już tłumaczę argument braku szacunku. Odkąd człowiek zaczął tworzyć cywilizację strojem okazuje się szacunek, albo jego brak swoim gościom, pracodawcom, instytucjom, czy domownikom. Strój ma być adekwatny do okazji. Obowiązuje pewien dress code. Tak jak na rozmowę o pracę nie idzie się w miniówie, czy dresie, tak samo stosownie należy się ubrać na ślub. I własny i cudzy. Nie poszłabyś w dresie, prawda? I nie tylko dlatego, że nie jest ładny? Ślub to uroczystość formalna i ani miniówy,ani głębokie wycięcia, ani prześwity, ani kiepskie jakościowo kiece nie są odpowiednie.

      Wyobraź sobie, że zapraszasz gości na bardzo ważne dla Ciebie wydarzenie - nie założysz wyświechtanej koszulki i pewnie byłoby Ci przykro, gdyby ktoś przyszedł w polarze i dresie. Tym bardziej na ślub.

      Usuń
    2. U mnie sytuacja wyglądała podobnie, jak u BezludnaWyspa - nic gotowego mi się nie podobało, nic na mnie dobrze nie leżało. I dlatego moja sukienka się szyje, zobaczymy co z tego wyniknie :)

      Ale zgodzę się z Anonimowym - z tą uroczystością wiąże się dress code i ta cała suknia ślubna, to nie wymysł, a tradycja tworzona przez wieki. Założenie sukienki przed kolano z sieciówki to dla mnie przekroczenie pewnej niepisanej granicy.
      Ja np. nie chciałabym, aby mój przyszły mąż założył zamiast garnituru czarne jeansy i białą koszulkę polo tylko dlatego, że dobrze w nim wygląda i dobrze by się w tym czuł.

      Usuń
    3. Przez wieki? Kochana, pierwszą białą kiecę w rodzaju "wielka beza" włożyła na swój ślub królowa Wiktoria. Nawet 200 lat nie minęło od tego dnia :-D

      Usuń
  29. Pierwsza sukienka jest prześliczna! Na swoim ślubie miałam suknię z salonu, wymarzoną, prostą. Miała tylko wstawkę z haftem. No i chowany tren. Do tego bolerko koronkowe. Dla mnie była idealna. Jeżeli kiedykolwiek ponownie stanę na ślubnym kobiercu (tak, jestem po rozwodzie;)) to z pewnością wybiorę coś w stylu Twojej pierwszej propozycji.

    OdpowiedzUsuń
  30. Buore slub we wrzesniu, po przejrzeniu tego co oferuja salony slubne na poczatku sie zalamalam. Okropne. Pozniej znalazlam suknie Anny Kary i to wlasnie w niej pojde do slubu ;) szkoda tylko ze wszystkie sa drogie :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Nawet nie wiedziałam że tyle pięknych sukienek na taką okazję można znaleźć w sieciowkach :) sukienki są śliczne :) ta pierwsza juz zdobyła moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Piękne sukienki. W moim guście.

    OdpowiedzUsuń
  33. Też jestem w opozycji do sukien ślubnych z salonów - sama miałam sukienkę uszytą przez krawcową za ułamek ceny jaką zapłaciłabym pewnie w salonie. Moja co prawda nie była biała (niech żyje malinowa czerwień!), więc siłą rzeczy łatwiej było ją uszyć niż znaleźć w sieciówce czy innym salonie, ale gdybym brała ślub jeszcze raz to też raczej postawiłabym na sieciówkową sukienkę :)

    OdpowiedzUsuń
  34. mnie podobają się długie suknie - może dlatego, że nie lubie swoich nóg, ale jak najbardziej proste i eleganckie. Suknia Kasi - rewelacyjna ! Sama zdecyduję się na pewno na długą, na decyzję mam jeszcze 1,5 roku ;)) a wesele będzie bardzo skromne, bez poprawin i w najbliższym gronie ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. ja swoja kuilam w orsay kilka lat temu:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja miałam standardową księżniczkę bez żadnych udziwnień, bo mam parę podobnych do tych przez Ciebie prezentowanych i czułabym się dziwnie na swoim weselu wiedząc, że w lato ubieram podobną kiecę, co na najważniejszy dzień w swoim życiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi się kliknęło, a nie skończyłam pisać! :D
      Gdybym jednak decydowała się na sam cywilny - parę modeli z ASOS podbiło moje serce i mieści się nie tylko cenowo w granicach zdrowego rozsądku, ale też wizualnie faktycznie przebija wiele szytych "cudeniek".

      Usuń
  37. A jak ktoś na co dzień/w lecie/gdziekolwiek nie chodzi w sukienkach, to i taka prosta w jego wydaniu już jest strojna i wyjątkowa. Co kto woli :)

    OdpowiedzUsuń
  38. W sam raz dla mnie, gdybym zamierzała popełnić jakiś ślub :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do sukien zakupionych w zwykłym sklepie. Wydaje mi się, że jeżeli znajdziemy sukienkę, w której będziemy się czuć zjawiskowo i będzie na nas idealnie leżeć, to czemu nie? Ja ze względu na swoją drobną sylwetkę chcąc nie chcąc musiałam szyć na miarę, bo chciałam w tym dniu mieć sukienkę idealną na swój wymiar. Sieciówki mają jak widać w swojej ofercie fajne małe-białe, kilka z nich naprawdę mnie urzekło. Natomiast uważałabym, co by żadna z zaproszonych Pań nie wystąpiła w takiej samej. ;D Niby mówi się, że na weselu to tylko Panna Młoda ma na sobie biel, ALE wiadomo jak to jest. Latem białe zwiewne sukienki są na też na topie, także warto uważać. :)

      Usuń
  40. Oooo tak, post bardzo na czasie. Jestem PRZERAŻONA obecną, przaśną modą na wielkie sukienki z milionem koralików, cekinów, tiuli, trenów, kół. Coś fatalnego. A jeśli już się trafiają skromniejsze (co nie znaczy piękne) sukienki, to są kosmicznie drogie. Ja również nie zamierzam na swój ślub cywilny ani szyć ani kupować sukni z salonu. Kupię sieciówkową i mam w głębokim poważaniu czy ktoś mnie uzna za hipstera, czy nie. Ja chcę się czuć wygonie, luźno, skromnie a nie jak nadmuchana księżniczka. Bez zadęcia, bez przepychu. Po prostu skromnie :)

    Bardzo się cieszę, że nie jestem jedyna w swoim myśleniu :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  41. Niezłe zestawienie! Niestety z moimi potężnymi udami i łydkami krótka sukienka nie wchodziła w rachubę. Mam długą, ale prostą, bo nic mnie tak nie odrzuca, jak falbanki i perełki.

    Ale z sieciówki na pewno poszukam czegoś na drugi dzień.

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja na wesele uznaję tylko długie białe suknie. Niektóre z tych przedstawionych są takie piękne i można nawet powiedzieć, że tanie jak na tak ważną kreację. :D
    Zajrzyj do mnie jeśli chcesz. :)
    http://maly-swiat-kolorowki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  43. Najbardzej podobaja mi sie te z Zalando, Zara srednio.

    OdpowiedzUsuń
  44. Fantastyczne propozycje - moją uwagę przykuły sukienki w wersji MAXI - na pewno wybrałabym coś dla siebie z podanych przez Ciebie propozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Podoba mi się takie podejście do tematu ;) Sama poszłam do ślubu w kiecce z H&M kupionej za niecałe 100 zł ze zniżką z newslettera :D I do końca życia będę uważała, że był to jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu a ja i tak czułam się jak milion $ ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja w tym roku biorę slub i też szukam w sieciówkach, slub będzie tylko w gronie rodziny, bardzo kameralny, Nie chcemy wielkiego boom, bo to ma być dla nas tak?
    Piękne propozycje i jutro za dnia bliżej im sie przyjrzę, szukam czegos z odsloniętymi ramionami i do balerinek. Ponieważ ja i moj przyszły mąż jestesmy niemalże tego samego wzrostu, a ja nienawidze szpilek. Nie będe się dobrze czus w szpilkach, więc po co na życzenie ogółu tworzyć sobie złe wspomnienia ;) ( "bo szpilki takie kobiece" " jak to do sukienki bez szpilek?!" itd..)

    OdpowiedzUsuń
  47. W pierwszej się zakochałam! Ja na studniówkę miałam tiulową czarną sukienkę z Pull & Bear i noszę ją zupełnie normalnie na co dzień, ze ślubną też bym tak chciała hahah :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Też planuję zakup ślubnej w sieciówce! :) Jestem typem czystej zimy, w takiej czystej bieli jest mi dobrze, więc pewnie wykorzystam ją jeszcze nie raz po ślubie. O ile do niego dojdzie, bo póki co to nawet faceta brak :P
    W każdym razie te z asosa proste, krótkie, które przedstawiłaś piękne. Już wylądowały na dysku!

    OdpowiedzUsuń
  49. niektóe są cudowne! ale ja i tak wolę te księzniczkowate, mnóstwo koronki, gorset, suknia jak z marzen :D

    OdpowiedzUsuń
  50. Mój typ to Mango ze złotymi dodatkami :) Wygląda przepięknie! Myślę, że jeśli ślub nie jest rozbuchany, sukienka z sieciówki jest jak najbardziej na miejscu. Na szczęście coraz częściej salony sukien ślubnych czy szyjące na wymiar zakłady doceniają fakt, że nie każda kobieta chce wyglądać jak błyszcząca beza z diademem.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  51. Świetne propozycje! Zdecydowanie w moim stylu. Ja suknię ślubną mam upatrzoną już od dawna, choć nawet nie mamy ustalonej daty ślubu :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Pierwszy i czwarty rząd najpiękniejszy jak dla mnie i racja, taka sukienka również zda egzamin. Później nie ma problemu ze sprzedaniem. Ja bym chciała kupić taką sukienkę, którą późnej będę mogła jeszcze włożyć na jakąś okazję lub ją przerobić. Ale jeszcze dużo czasu przede mną, może odwidzi mi się sto razy i będzie mnie stać na taką z Mediolanu ;P

    OdpowiedzUsuń
  53. Część propozycji nie wygląda jak suknie ślubne, ale wszystkie są bardzo interesujące - typowa długa suknia jest związana z tradycją, ale ja sama wybrałabym krótkie modele.

    OdpowiedzUsuń
  54. bardzo fajny post :) U mnie zaręczyny już były a z ślubem na razie nam się nie spieszy. Nie wiem jak to będzie, rodzice pewnie będą chcieli duże wesele. Dla mnie moglibyśmy iść dzisiaj do urzędu i już byłoby z głowy ;) Co do sukienki to minimalizm przede wszystkim - chociaż faktycznie Kasia miała uroczą suknie. Na pewno jak już chciałabym długą, więc kiecki z Mango na pewno wzięłabym pod uwagę ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. Heh 5 lat temu brałam ślub w sukience właśnie z ASOS.. Wszystkim się bardzo podobała ;-) No oprócz teściowej.. ;-) Wygląda podobnie do tej za 334 zł. Dzisiaj poszłabym chyba w innej.. Może coś na kształt tej za 417.. Ogólnie propozycje z ASOS bardzo mi się podobają, bo oczywiście przy okazji zbliżającej się rocznicy zajrzałam na ASOS jakiś czas temu do działu białych sukienek ;-)

    OdpowiedzUsuń
  56. Mi też się nie mieściło w głowie, żeby na jednorazowy strój (jakiejkolwiek rangi by uroczystość nie była) przeznaczyć tysiąc z hakiem (a pewnie więcej niż dwa). Szukałam czegoś prostego i nie na raz (też dlatego, że zżywam się z rzeczami, kojarzą mi się z daną sytuacją, czasem, emocjami, chciałam móc włożyć sukienkę ślubną w kolejne lato i cieszyć się nią; dlatego też odpadała "prawdziwa" suknia ślubna z drugiej ręki); poszukiwałam na asosie i w sieciówkach (skucha - albo źle odszyte, albo poliestrowe), przemyśliwałam suknie vintage z etsy - ale zbyt wysoka cena i niepewność; na showroomie, dawandzie itd. Stanęło na sukience od Mility Nikonorov, białej, eleganckiej, długiej, z długim rękawem, za 500 zł (nadal nie uważam, żeby to było bardzo tanio:)). Uroczystość miałam kameralną i bez szaleństw, bez profesjonalnego fotografa HD, kamerzysty, sama się malowałam i czesałam - więc i "skromny" strój pasował :) Z perspektywy czasu myślę, że i tak było za wiele hałasu o wygląd i ubranie.

    Warto też zauważyć, że jeśli chodzi o standardy stroju ślubnego, to, co teraz uważa się za "klasykę", nie zawsze taką było; nie zawsze suknia była biała, i nie zawsze była tą jedyną na ten wyjątkowy dzień - a właśnie suknią elegancką, która może posłużyć i jako wieczorowa.

    OdpowiedzUsuń
  57. Większość sukienek zasadniczo ok, tylko dlatego, że są kolorze białym. Niestety żadnej z nich nie założyłabym na własny ślub. I nie dlatego, że jestem fanką bez (bo nie jestem!), ale głównie z powodu, o którym kilka dziewczyn już wspomniało: sukienki z sieciówek w głównej mierze nie nadają się by przeżywać w nich jeden z najpiękniejszych dni w swoim życiu z uwagi na jego rangę. Poza tym istnieje ryzyko, że spora część żeńskiej części gości będzie wyglądać lepiej od ciebie ;) Ja ten wybór mam już wprawdzie za sobą, ale nie wyobrażałam sobie, że mogę odmówić sobie przyjemności mierzenia sukni ślubnych i kupienia tej jednej jedynej. Z racji, że uroczystość była kameralna (ok. 40 osób), uznałam, że nie wypada wyskoczyć z princeską z zakrytym jedynie u góry biustem. Postawiłam na klasyczny model w kształcie litery "A" z zabudowaną górą, w całości wykonany z gipiury. W talii sukienka złamana była bordową szarfą. Do dziś słyszę wspominki na jej temat, co jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu o słuszności mojego wyboru ;) Powodzenia wszystkim tym, którzy jeszcze mają wątpliwości ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  58. Hej;) pierwsza sukienka bardzo przypadła mi do gustu :) niestety nie mogę już jej znaleźć na stronie asos'a, albo źle szukam ;P poproszę o linka do niej, może jeszcze jest dostępna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.asos.com/Chi-Chi-London/Chi-Chi-London-Premium-Lace-Midi-Prom-Dress-with-Bardot-Neck/Prod/pgeproduct.aspx?iid=5064928&cid=8799&Rf-200=5&sh=0&pge=1&pgesize=204&sort=-1&clr=Whitewhite&totalstyles=303&gridsize=4

      Usuń
    2. Dziękuję ;) czekam na kuriera ;) mam nadzięję, że w rzeczywistości prezentuje się też tak pięknie, jak na zdjęciach! :)

      Usuń
  59. Ta pierwsza z Mango <3 o raju, jaka cudna! Szukam męża, chcę ją założyć! :D

    OdpowiedzUsuń
  60. Nie no - myślałam, że jedynym wyjściem jest jakiś salon ślubny i zapłacenie sporych pieniędzy, ale widzę, że można podejść do tego tematu bardziej sensownie. Ja praktycznie już wybrałam - podobają mi się krótkie, więc po wstępnych przymiarkach padło na taką suknię, ale jak zobaczyłam te krótkie z sieciówek (Asos), to chyba zmienię zdanie. No są rewelacyjne i ta cena!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Bardzo chętnie je czytam i odpowiadam na każde pytanie! Proszę, nie spamuj jednak - nie zapraszaj do siebie i nie podawaj linka do swojego bloga. Znajdę go w Twoim profilu! Dziękuję.