piątek, 3 czerwca 2016

„Slow life. Zwolnij i zacznij żyć” – recenzja nowej książki Asi Glogazy

„Slow life. Zwolnij i zacznij żyć” to najbardziej wyczekiwana przeze mnie książka tego roku. Kiedy zobaczyłam jej zapowiedź na stronie wydawcy, aż podskoczyłam z radości. Wreszcie na rynku miał się pojawić tytuł opisujący najbardziej interesujący mnie w ostatnich miesiącach temat, i to na dodatek autorstwa jednej z moich ulubionych blogerek  – Asi Glogazy ze styledigger.com. Nic więc dziwnego, że skorzystałam z pierwszej możliwej okazji, żeby się do niego dorwać (przedpremierowo podczas Warszawskich Targów Książki, do księgarń trafił 1 czerwca).

Już otwierając tę książkę po raz pierwszy, kartkując strony, wąchając świeży druk, podziwiając świetnej jakości papier i piękne zdjęcia, a następnie czytając wstęp, nabierałam pewności, że chcę się nią delektować. I tak też zrobiłam – przez dziesięć dni dawkowałam ją sobie, czytałam fragmentami, nad niektórymi zatrzymując się na dłużej i robiąc notatki. Szczerze mówiąc, tuż po zakończeniu lektury miałam ochotę zacząć wszystko od początku! W tym wpisie opowiem wam, czym „Slow life. Zwolnij i zacznij żyć” mnie ujęło i przytoczę ulubione cytaty. Jednym zdaniem: to książka idealna dla każdego, kto chce zacząć żyć bardziej świadomie.


Asia w swojej drugiej (po „Slow fashion”) książce pisze o tym, co jest mi bliskie, zgrabnie ubierając w słowa swoje myśli. Co chwilę trafiałam na jakiś fragment, który chciałabym zaznaczyć i zapamiętać, a czasem nawet wydrukować w dużym formacie i powiesić na ścianie. Podzielę się kilkoma z nich i mam nadzieję, że tym samym zachęcę was samych do odkrycia „Slow life. Zwolnij i zacznij żyć”.

W codziennym zabieganiu często nie znajdujemy czasu, by chociaż na chwilę przystanąć i zastanowić się, gdzie i dlaczego tak bardzo się spieszymy.

Nie jesteście pewni, czym tak naprawdę jest cały ten slow life? (Asia trafnie zauważa przy okazji, że bardzo trudno znaleźć tutaj sensowny polski odpowiednik – a szkoda).

To styl życia, w którym stawiamy na jakość, nie na ilość. Wolimy zjeść niewielki kawałek doskonałego ciasta z prawdziwej czekolady niż pół blachy brązowej gąbki bez smaku. Raz w tygodniu spotkać się z przyjaciółmi na obiedzie czy spędzić wieczór z relaksującymi grami albo tańcami, niż codziennie wspólnie nudzić się, plotkować i narzekać w towarzystwie ludzi, z którymi tak naprawdę niewiele nas łączy. Wybrać się do kina na dobry film, przeczytać fascynującą książkę, zamiast bezmyślnie przeskakiwać między kanałami w telewizji czy stronami internetowymi. Porzucić konwenanse na rzecz własnych rytuałów i tradycji. Zamiast rzeczami, które „powinniśmy” robić, zająć się sprawami, za którymi tęsknimy.

W codziennym zabieganiu tracimy umiejętność długofalowego myślenia. Wydaje nam się, że wszystko, co niekorzystne, robimy tylko tymczasowo, ale kiedyś zaczniemy żyć naprawdę. Nie dostrzegamy, że to właśnie te najzwyklejsze wtorki i czwartki w końcu składają się na sposób, w jaki przeżywamy swoje życie.

Obsesyjne zastanawianie się, co o naszych wyborach pomyślą inni, to droga donikąd. Przede wszystkim dlatego, że ci „inni” zwykle nie myślą o nas tak dużo, jak nam się wydaje. Jesteśmy ważni i powinniśmy się cieszyć swoją wyjątkowością, ale nie jesteśmy pępkiem świata. Inni ludzie mają swoje zajęcia i problemy, nie analizują wnikliwie naszych zachowań. 

W trakcie czytania książki wielokrotnie poczułam się tak zainspirowana do jakiegoś działania, że natychmiast przerywałam lekturę. Pamiętam, że gdzieś przy rozdziale „Nie odkładaj życia na potem” nagle wpadła mi do głowy myśl, że fajnie byłoby odwiedzić babcię, kupując po drodze pierwsze w tym sezonie truskawki. Tak też zrobiłam – wsiadłam na rower, pojechałam na targ, a potem zrobiłam niespodziankę jednej z najważniejszych dla mnie osób. Zajadałyśmy się z babcią tymi pierwszymi truskawkami, a ja pomyślałam, że dla mnie ta chwila jest kwintesencją „slow life” i że chciałabym przeżywać takich momentów znacznie więcej! I że to, ile ich będzie, zależy przecież tylko ode mnie.

Kiedy opowiadam komuś, że staram się żyć w swoim tempie, często słyszę w odpowiedzi: „Aaa, slow life! Brzmi super, ale nie mam czasu przeprowadzać się do drewnianego domku pod lasem”. To tak nie działa. Slow zaczyna się w głowie. Jeśli nie nauczymy się utrzymywania równowagi między czasem pracy a czasem odpoczynku i zabawy, nie uporządkujemy swoich priorytetów, nie zadbamy o wartościowe spędzanie wolnego czasu, w drewnianym domku pod lasem będziemy równie sfrustrowani, jak w centrum wielkiego miasta.

Książka przepełniona jest inspirującymi historiami innych ludzi, nawiązaniami do rożnych badań czy filmików, które można znaleźć w sieci (mnie szczególnie zainteresował ten o naukowym spojrzeniu na poczucie szczęścia). Pomiędzy rozdziałami znalazło się też miejsce na kilka wywiadów – z Kasią Czajką (Zwierz Popkulturalny), Olą Budzyńską (Pani Swojego Czasu), Alexandrą Franzen i Piotrem Sikorą.

Zig Ziglar, amerykański mówca, powiedział kiedyś, że wszyscy teoretycznie wiemy, że dobra materialne szczęścia nie dają, ale każdy wolałby się jednak przekonać o tym na własnej skórze. Całymi latami żyjemy w oczekiwaniu na ten jeden moment – kupno domu, wymianę samochodu na lepszy, zakupy w wymarzonym sklepie – i jesteśmy przekonani, że potem już zawsze będziemy szczęśliwi. Tak się jednak nie dzieje. Wyczekiwany przedmiot czy zmiana szybko nam powszednieją.

W swoich notatkach szczególnie podkreśliłam jedno przytoczone przez Asię zdanie: „Możemy wszystko, ale nie wszystko naraz”. To odpowiednik angielskiego „You can have it all. Just not all at once” – przeczytałam to gdzieś kilka miesięcy temu i bardzo utkwiło mi w pamięci.

W różnych miejscach książki znalazły się też ćwiczenia, na przykład w postaci list do wypełnienia (z podanymi przykładami), takich jak:

  • Na co warto wydać pieniądze odłożone na przyjemności?
  • Czego nie potrzebujesz w swoim życiu?
  • Pomysły na relaks
  • Lista małych przyjemności
  • Kreatywne projekty do wypróbowania

Świetna sprawa, warto zatrzymać się w tych miejscach na dłużej i zrobić własne notatki, a potem zacząć działać!

Mnie szczególnie inspirują wszelkie tematy dotyczące właśnie działania. Kiedyś trafiłam gdzieś na takie zdanie: „Losers wait for motivation. Winners just get shit done” – tak mi się spodobało, że od razu wrzuciłam je na tapetę w telefonie. W rozdziale dotyczącym walki z prokrastynacją Asia pisze podobnie: „Gloryfikowana ostatnio motywacja nie zastąpi starej dobrej dyscypliny”. Jedną z rzeczy, które z pewnością wyniosę z tej lektury, jest zmiana myślenia na „dzień się jeszcze nie skończył”. Mój ulubiony fragment wywiadu z Alexandrą Franzen to właśnie ten:

Kiedy mam zupełnie bezproduktywny dzień, mówię sobie: „Ten dzień się jeszcze nie skończył!”, i zobowiązuję się dokończyć chociaż jedno drobne zadanie przed końcem dnia. Jedna mała rzecz jest lepsza niż nic! Albo jeśli odpuściłam sobie swoje codzienne ćwiczenia i czuję się zmęczona i rozleniwiona, mówię sobie: „Ten dzień się jeszcze nie skończył!”, rozwijam matę do jogi i robię asany przez dwadzieścia minut, czasem o dziesiątej wieczorem. Jeszcze nie jest za późno! Tak naprawdę nigdy nie jest za późno, by zrobić coś produktywnego, pomocnego, pełnego miłości albo inspirującego, dla siebie albo dla innych. Niezależnie od tego, jaka jest pora dnia, w jakim jesteś wieku, zawsze zostaje czas – nawet jeżeli jest to coś bardzo małego!

W całej książce najbardziej podoba mi się nacisk na uważne celebrowanie codzienności. Życie tu i teraz, skupianie się na małych radościach. Picie kawy z najlepszych porcelanowych filiżanek. Zakładanie w środku tygodnia najładniejszej sukienki. Bo przecież właśnie te najzwyklejsze dni ostatecznie składają się na nasze życie, prawda?

I jeszcze cały rozdział „Relacje na 300%” – koniecznie przeczytajcie. Nie cytuję, bo musiałabym zacytować cały!

Nie istnieje magiczny guzik z napisem „slow life”, który możesz wcisnąć, by wszystko w twoim życiu automatycznie wskoczyło na swoje miejsce, a zmiany dokonywały się bez wysiłku. Ale jeśli zadasz sobie parę trafnych pytań i zaczniesz postępować w zgodzie ze sobą i swoim rytmem, to może się okazać, że zupełnie niezauważalnie będzie ci się żyło po prostu radośniej.

Brak komentarzy

Publikowanie komentarza

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Bardzo chętnie je czytam i odpowiadam na każde pytanie! Proszę, nie spamuj jednak - nie zapraszaj do siebie i nie podawaj linka do swojego bloga. Znajdę go w Twoim profilu! Dziękuję.