czwartek, 7 lipca 2016

SWEET LIFE CAFE & BAKERY – KAWIARNIA DLA FREELANCERA

Kiedy zaczynasz pracować z domu, początkowo widzisz same plusy. Zaplanowałeś, że będziesz zaczynać pracę o 8? Śmiało możesz ustawić budzik na 7.55. Nie tracisz czasu na dojazdy i szybko odkrywasz, że nie musisz nawet wychodzić z łóżka ani zdejmować piżamy. Po co, skoro i tak nikt na ciebie nie będzie patrzył. Drzemka w ciągu dnia? Świetny pomysł! Trzygodzinna przerwa na zakupy, gotowanie obiadu i jedzenie go przy odcinku ulubionego serialu? Kto by tak nie chciał!

Z moich rozmów ze znajomymi pracującymi z domu wynika, że taki stan trwa zazwyczaj kilka tygodni, czasem kilka miesięcy. Zwykle po tym czasie przychodzi moment, w którym freelancer zaczyna się czuć tak sobie i postanawia nadać swojemu dniu przynajmniej jako taki kształt. Pomaga wyrobienie nawyku ubierania się (przynajmniej w ładny dres), ustalenie konkretnych ram czasowych pracy, a czasem po prostu wyjście na chwilę z domu. Ja nie jestem co prawda typowym freelancerem, ale przyznaję, że uwielbiam pracować w kawiarniach. To właśnie w nich przychodzą mi do głowy najlepsze pomysły, jestem najbardziej skupiona i pracuję najszybciej. W zeszłym roku, zainspirowana Iloną Patro i jej cyklem Moje Mobilne Biuro, postanowiłam rozpocząć na blogu serię wpisów opisujących moje ulubione miejsca do pracy na mieście (koniecznie przeczytajcie o WESOŁA CAFE, miejscu z najlepszą kawą w Krakowie!). Dziś wracam z opisem kolejnej kawiarni, w której freelancerzy z laptopami są mile widziani.



SWEET LIFE CAFE & BAKERY to stosunkowo nowe miejsce, otwarte w styczniu 2016 przez troje mieszkających w Polsce Amerykanów. I taka jest właśnie ta kawiarnia – typowo amerykańska, z pysznymi, świeżo wypiekanymi babeczkami i muffinami, aromatyczną kawą i baristą witającym nas o 7 rano z szerokim uśmiechem i oczywiście pytaniem HOW ARE YOU? :) Przychodząc tu, musimy być przygotowani, że będziemy obsługiwani w języku angielskim (choć oczywiście pracują tu też Polacy, ale nigdy nie wiadomo, na kogo trafimy). Już dawno przekonałam się jednak, że w porozumiewaniu się wcale nie jest najważniejszy wspólny język – raczej wspólne chęci.
Ostatnio z tej dwujęzyczności wyniknęła śmieszna sytuacja: składając zamówienie, ucięłam sobie miłą pogawędkę z Amerykaninem stojącym za ladą, a kiedy potem przyniósł mi do stolika kawę, dodając coś płynną ojczystą polszczyzną, musiałam mieć śmieszną minę, zanim sekundę później podniosłam głowę i zorientowałam się, że to jednak nie ta sama osoba ;)


LOKALIZACJA
SWEET LIFE znajduje się w centrum, ale w pewnej odległości od Rynku – przy Warszawskiej 7, w pobliżu Galerii Krakowskiej. Ma to swoje oczywiste plusy, takie jak możliwość dojechania tu samochodem (choć ze względu na strefę płatnego parkowania najlepiej robić to przed 10 rano lub w soboty). Ja w ciepłych miesiącach poruszam się po mieście głównie na rowerze, więc trochę brakuje mi stojaków gdzieś w pobliżu, no ale wiadomo, że zawsze znajdzie się jakiś znak drogowy, więc nie jest to duży problem.


WNĘTRZA
Jestem fanką wnętrz SWEET LIFE, a to dlatego, że każdy znajdzie tu miejsce dla siebie. Można usiąść z laptopem przy jednym z mniejszych stolików, usadowić się z przyjaciółką na jednej ze stylowych kanap albo z grupą znajomych obgadać projekt przy większym stole. Kawiarnia składa się z trzech przechodnich pomieszczeń, więc jeśli szukamy ciszy i spokoju, wystarczy przyjść z samego rana i zabrać kawę do ostatniej, największej sali z dużymi oknami wychodzącymi na podwórko. Jest tu przytulnie i bardzo instagram friendly. Niektórym mogły się już znudzić widoczne ostatnio wszędzie krzesła inspirowane DSW Eames, ale według mnie wyglądają ok i pasują do wnętrza.


WARUNKI DO PRACY
WESOŁA CAFE, o której już pisałam, była do niedawna moim ulubionym miejscem do pracy na mieście. Stety czy niestety, stała się ona tak popularna (nie bez powodu), że momentami trudno znaleźć w niej wolne miejsce, no i nie wypada przesiedzieć tam kilku godzin, jeśli są osoby czekające na stolik. Z tego powodu ostatnio kilkakrotnie zdecydowałam się na pracę właśnie w SWEET LIFE, które jest (jeszcze, ale jak długo? życzę im jak najlepiej!) dość spokojne i bez względu na porę dnia raczej nie ma problemu z wolnymi miejscami. Uwielbiam przyjść tu z samego rana, tuż po otwarciu o 7.30, usiąść przy oknie i zaplanować dzień, a potem zabrać się do pracy. Dziś nie wstałam tak wcześnie, więc kiedy to piszę, jest 11.30 – wiele stolików zajętych, przyjemny gwar, ale wciąż sporo wolnego miejsca. Z głośników leci muzyka jakby stworzona dla mnie, bo co chwilę słyszę któryś z ulubionych kawałków. Nie jest głośna ani nachalna, stanowi idealne tło do pracy. Koniecznie muszę jeszcze dodać, że wi-fi jest dość szybkie i działa bez zarzutu, nie ma również żadnych limitów czasowych.


JAKOŚĆ JEDZENIA
Bardzo żałuję, że w SWEET LIFE nie są serwowane śniadania. Myślę, że nawet takie najprostsze bajgle, jakie można dostać rano w Cupcake Corner, byłyby ok. Do kawy można jednak zamówić rano jogurt z granolą albo wytrawnego muffina (są pyszne! – ale nie zawsze dostępne od samego rana). W porze lunchu do wyboru mamy zupę dnia, tartę i hummus z warzywami, jednak na prawdziwy, pełny obiad trzeba pójść gdzieś indziej. SWEET LIFE najbardziej słynie ze swoich słodkich wypieków, których wybór jest ogromny (chodzą słuchy, że tutejszy karmelowy sernik jest najlepszy na świecie), a także z kawy serwowanej na wiele sposobów (jest bardzo dobra, ale jednak smakowo wciąż wygrywa WESOŁA CAFE). Podsumowując: jest to idealne miejsce na kawę i ciacho, dobre na jakąś mniejszą przekąskę (jeszcze raz polecę muffina z fetą i warzywami – pycha!).


Inną lubianą przeze mnie amerykańską kawiarnią w Polsce jest Sweet Surrender w Poznaniu. Jeśli oglądacie mnie na snapchacie (zapraszam: martamardyla), na pewno widzieliście, z jakim zachwytem pobiegłam do tego miejsca prosto z dworca. Kiedyś napiszę o nim więcej, ale na razie wspomnę tylko tyle, że jest to najbardziej klimatyczna kawiarnia, w jakiej w życiu byłam, a na dodatek mieści się w ogromnym mieszkaniu na parterze kamienicy TUŻ OBOK ROOSEVELTA 5. Czy muszę dodawać więcej? Popijając kawę przy stoliku umieszczonym pod wielkim oknem, naprawdę nietrudno sobie wyobrazić, że podobnie mieszkali Borejkowie :) Jeśli będziecie w Poznaniu, KONIECZNIE musicie zobaczyć to miejsce!

Wracając do głównego tematu wpisu – zachęcam was do odwiedzenia SWEET LIFE przy Warszawskiej 7 w Krakowie. Kawiarnia jest otwarta w tygodniu od 7.30, a w soboty od 9.00 (uwaga – w niedziele zamknięte!). Miło jest wspierać miejsca prowadzone z pasją :)

Koniecznie dajcie znać, jakie jeszcze miejsca powinnam przetestować w serii KAWIARNIA DLA FREELANCERA. Polecajcie miejsca zarówno w Krakowie, jak i w innych miastach – na pewno kiedyś będzie okazja, żeby je poznać.

OBSERWUJ MNIE TU:  facebook | instagram | bloglovin | SNAPCHAT martamardyla


W serii KAWIARNIA DLA FREELANCERA do tej pory pojawiły się też:

Brak komentarzy

Publikowanie komentarza

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Bardzo chętnie je czytam i odpowiadam na każde pytanie! Proszę, nie spamuj jednak - nie zapraszaj do siebie i nie podawaj linka do swojego bloga. Znajdę go w Twoim profilu! Dziękuję.